seaman seaman
103
BLOG

Twierdzą nie będzie żaden próg !

seaman seaman Polityka Obserwuj notkę 25

Polacy są wielkim i dumnym narodem, powtarza raz po raz Donald Tusk, a w związku z tym, niestraszne nam żadne progi, a zwłaszcza te, które sami ustaliliśmy.   Były premier Jan Krzysztof Bielecki, który mówi o sobie, że żyje tylko najbliższym meczem, twierdzi,  że próg 55%  PKB dla długu publicznego państwa to furda.   W wywiadzie dla Gazety Wyborczej oznajmił, że te 55%  to nie jest fetysz, a nieprzekraczalną granicą jest zapis w konstytucji, który wynosi 60%.

Niestety, były premier nie powiedział, czy te marne pięć procent więcej to już jest fetysz, czy też tylko kolejny próg, jeszcze do przeskoczenia przez Donalda Tuska.  Podobnie było z deficytem budżetowym, którego przekroczenie przez długie miesiące stanowiło śmiertelne zagrożenie dla państwa, a Chlebowski z Nowakiem przynajmniej raz w tygodniu przysięgali w mediach na wszystkie świętości, że rząd nie zwiększy deficytu za skarby świata.   Jeszcze w maju tego roku wiceminister finansów mówił, że zwiększenie deficytu powyżej 18 mld to ostateczność, a już w czerwcu inna wiceminister zapowiedziała podwyższenie deficytu o połowę.

Jeszcze we wrześniu Boni oświadczył, że nieprzekroczenie 55% PKB przez dług publiczny  „to jest cel, który rząd jasno musi sobie postawić",  a już w listopadzie bardzo bliski totumfacki premiera oznajmia, że to żaden fetysz.   Moim zdaniem ten głos i to sformułowanie Bieleckiego oznacza, że rząd Platformy już wie i się pogodził, że przekroczy te 55%.   I teraz właśnie przygotowuje publiczność do obalenia tabu jakiejś tam wydumanej granicy długu publicznego (kto to wymyślił !? - pewnie będzie na PiS).

Manewry rządu Donalda Tuska z państwem oraz jego finansami powodują autentyczny zawrót głowy nawet u najwierniejszych zwolenników tej ekipy, jak choćby w Gazecie Wyborczej, w której publicyści odchodzą niemal od zmysłów, żeby to jakoś uzasadnić.   Wobec odlotowych działań ekipy Tuska w finansach zawodzą sprawdzone rytuały i rutynowe chwyty dziennikarskie.  Oto rząd sięga po składki emerytalne dla ratowania budżetu, dzięki czemu w papierach będziemy mieli mniejszy dług, a rząd zaklajstruje nieco dziurę budżetową. To się nazywa kreatywna księgowość i ponoć już na dworze faraonów znali ten numer, ale u Tuska i Rostowskiego to jest ratowanie budżetu i choćby przyszli emeryci i renciści mieli zdechnąć z głodu i zgryzoty, to budżet będzie uratowani, a sukces rządu ogłoszony.

Stary Tocqueville był prorokiem, kiedy pisał, że liberalny rząd zdolny jest do każdej podłości, gdy zabraknie mu pieniędzy w kasie.  Jednak problem z Tuskiem dla jego miłośników jest większy niż wszystko, co towarzystwo do tych pór spotkało.  Przy każdej rozmowie czy dyskusji na temat zalet rządu Tuska, oprócz wiekopomnego argumentu o zaporze antypisowskiej, przytacza się zasługę zablokowania emerytur pomostowych, co rzekomo miało zbawienny wpływ na budżet.  Tymczasem okazuje się, że aby przepchnąć to rozwiązanie bez większego oporu ze strony stratnych pracowników, rząd lekką rączką zafundował rekompensaty, które według Konfederacji Pracodawców mogą wynieść kilkadziesiąt miliardów złotych.  No, ale sukces się liczy w słupkach sondażowych , a nie w pieniądzach.

Jest aspekt tego szalonego parcia PO na sukces, z powodu którego szczerze podziwiam dziennikarzy przepytujących polityków Platformy.   Wszyscy się już przyzwyczailiśmy do marketingowych reform tej partii i nikogo nie przeraża nawet najbardziej księżycowy pomysł, jedna tylko kwestia estetyczna jest bardzo nieprzyjemna.   Kiedy spojrzy się na argumenty i uzasadnienia , których Platforma używała dla swoich posunięć jeszcze kilka miesięcy temu i przyrównamy je do obecnie stosowanych, to wniosek jest jeden - Platforma chamieje.

Naprawdę, nie chcę nikogo obrazić, ale trudno o bardziej adekwatne określenie.   Oto Bielecki we wspomnianym wywiadzie, zagadnięty przez rozmówcę, czy nie przejmować się granicą owych 55%, odpowiada pytaniem: -  „A co będzie, jak dojdzie do jakiegoś konfliktu u naszych granic?  Nic nie zrobimy, nie kupimy nowego uzbrojenia, aby nie przekroczyć 55 proc.?! „   I ja w tym miejscu głęboko rozumiem panie Nowakowską i Wielowieyską, że nie zapytały swojego rozmówcy, czy w razie konfliktu będziemy mieli czas zmieniać konstytucyjny próg 60%, który według Bieleckiego jest nieprzekraczalny. Naprawdę je rozumiem i podziwiam - chapeau bas ! - za takt i prawdziwie macierzyńską delikatność.

Podobnie podziwiam wszystkich tych nieznanych mi uczestników konferencji premiera kilka dni temu, gdy wyraził on pogląd, że powszechne wybory prezydenckie mogą być zarzewiem niepokojów społecznych.  Ja nie mam wątpliwości, że oni nie mogli poprosić premiera Tuska o sprecyzowanie jego poglądu.  Są pewne pytania oraz kwestie, których się w rozmowie z premierami z Platformy, byłym czy obecnym , nie porusza.  Po prostu, zarówno takie pytanie, jak i odpowiedź, mogłyby boleśnie ugodzić w polską rację stanu.  Nie mówiąc już o dumie narodowej z powodu naszej wielkości.

http://wyborcza.pl/1,75515,7271485,Zawsze_zyje_najblizszym_meczem_.html?as=3&ias=3&startsz=x

http://wyborcza.pl/1,75248,7234773,Cofanie_reformy_emerytalnej__To_nie_jest_kraj_dla.html

http://www.money.pl/archiwum/wiadomosci_agencyjne/pap/artykul/boni;byc;moze;trzeba;zwiekszyc;deficyt;budzetowy,164,0,528292.html

seaman
O mnie seaman

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (25)

Inne tematy w dziale Polityka