No i jestem na statku, mundur wyfasowany i przymierzony, wszystkie pokłady obejrzane, normalnie zabiera to kilka dni, dlatego zawsze na nowym statku biorę do ręki planik statku i chodzę metodycznie od komina, górnego pokładu w dół , poprzez restauracje, bary, teatry, sklepy do samego dołu, do Manhattanu, czyli do kabin załogowych, do pralni, do maszyny, magazynów, czyli tam, gdzie zwykle foldery nie zaglądają. Nie chodzi tu o zaspokojenie ciekawości- w razie pożaru nie ma czasu na zastanawianie się, gdzie co jest i jak tam dotrzeć, sam się uczę i surowo wymagam od całej załogi, by znała statek na wyrywki.
Nie mam czasu zajrzeć, co tam się dzieje w kraju. Ale w końcu jest chwila. Jednak odbyl sie wiec wyborczy Jaroslawa, nie mam czasu czytac komentarzy, ale z naglowkow widze, ze z mojego postu sprzed paru dni nalezy wykasowac wersje B i zostawic wersje A, czyli : podly Kaczor naigrywa sie z tragedii powodzian i nikczemnie prowadzi kampanie wyborcza. Moze jutro bede mial wiecej czasu, na razie mam jeszcze w planach dzis wieczorem atak na karaluchy wykryte w kuchni. Niby jeszcze nie moja sprawa, bo na razie jeszcze nie przejalem obowiazkow, ale mamy na statku genialnego magika , ktory o karaluchach i muchach wie wszystko, wiec moge sie czegos nauczyc. To tak dla wyjasnienia tym, ktorzy mysla, ze kapitan na statku chodzi w bialych rekawiczkach rozsylajac usmiechy pasazerom. Oj, bylibyscie zdziwieni, w jakim g.. czasem musi sie czlowiek babrac, zanim sie wykapie i przebierze w ten wieczorowy mundur!




Komentarze
Pokaż komentarze (18)