486 obserwujących
872 notki
2497k odsłon
  2531   0

Niedoróbka

Z galerii Pecseniusza
Z galerii Pecseniusza

Nie jestem ekspertem lotnictwa, jeno zwykłym „morskim” nawigatorem, zatem nie podejmuje się wyrokować o lotniczych systemach nawigacyjnych, choć w istocie zasada GPS jest ta sama, poza inna dokładnością wymagana na morzu i w samolocie. W morzu, jak się nam pozycja „machnie” o 100 metrów, nic wielkiego się nie dzieje, tym bardziej, że na podejściach, w portach nie patrzymy na GPS, tylko na radar i robimy pozycje z namiarów i odległości. Przynajmniej nawigatorzy po dobrych szkołach, a nie po zakupie licencji w supermarkecie ;-).Piszę to, bo czytam w Gapolu o ciekawym porównaniu pozycji katastrofy samolotu i pozycji, w której przestał działać komputer pokładowy. Otóż pozycje nie pasują do siebie. Taki szczegół. Niedoróbka. Niedopatrzenie.

No, ale, czytam o paru innych, bardzo ciekawych „niedoróbkach”, które łatwo wynikają z uważnego przeczytanie raportu MAK, zasłużonej na wielu polach towarzyszki Anodiny. Jak łatwo widać, zamiast odrzucać ze wzgardą w całości, zawsze trzeba czytać wszystkie kwity, bo, kto wie, co się w nich jednak znajdzie. Może nie tyle nawet znajdzie jakieś wyjaśnienie, ale już dowód na to, że cos nie pasuje w urzędowym wyjaśnieniu, jak najbardziej. A stąd już można ruszać dalej ze śledztwem.

Dla mnie osobiście nie ma znaczenia, że istnieje kilka teorii próbujących wyjaśnić, co się naprawdę zdarzyło tego strasznego dnia, do tego dojdziemy. Na razie wiemy jedno na 100% , bez zadnej wątpliwości. NIE BYŁO tak, jak pisze madame Anodina i aparat wywiadowczo- propagandowy federacji Rosyjskiej, wsparty przez lokalną agenturę w Polsce. Po prostu nie mogło tak być, koniec, kropka. To wynika już choćby z samych sprzeczności w oficjalnej wersji, bez zaglądania na fora, gdzie buzuje dyskusja i burza mózgów.

Przypomina mi się sprawa katastrofy w Gibraltarze. Katastrofy, której w ogóle nie było, samolot wodował łagodnie na oczach kapiących się na plaży świadków, pływał sobie jakiś czas, po czym wybuch w dolnej części kadłuba posłał go na dno. Są świadkowie, którzy to widzieli, jest film, pokazujący nieuszkodzona kabinę pilotów z nieuszkodzonym sterem kolebiącym się leniwie poruszanym przez prąd wody, jest bransoleta Zofii Leśniowskiej znaleziona pod dywanem w pokoju hotelowym w Kairze, po katastrofie, są świadkowie, którzy widzieli ją po wojnie w sowieckim łagrze, jest, oficjalnie zaginiony, drugi pilot dzwoniący do żony po katastrofie, by zniknąć , tym razem już na zawsze….No, słowem, jest dostatecznie dużo przesłanek mówiących, że wszystko było zupełnie inaczej. A jak, no, to już zupełnie inna sprawa. Tu już zaczyna się trudniejsze zadanie, bo wszystkie alternatywne wyjaśnienia również maja nielogiczności i sprzeczności. Tak, jak z Kennedym. Ale nie o to chodzi. Chodzi o to, że wiemy NA PEWNO, że nie było tak, jak przez dziesięciolecia twierdziła wersja oficjalna. Osobiście jestem przekonany, że dokonali tego wspólnie w egzotycznym sojuszu Brytyjczycy, Sowieci i polscy przeciwnicy Sikorskiego. Ci ostatni w przekonaniu, że dokonują czynu patriotycznego, Brytyjczycy, bo ważniejszy był dla nich sojusz z Sowietami, a Sowieci, wiadomo, dlaczego. Akurat wtedy z ten rejon odpowiadał KimPhilby, późniejszy Gieroj Sowieckowo Sojuza.

No, ale to temat na osobny felieton, przywołałem to tylko, by zwrócić uwagę na analogię z tragedia smoleńską. Tak, na przykład jest worek z pocztą znaleziony na pasie startowym, co jest fizycznie niemożliwe, gdyby start odbył się normalnie, bez tajemniczych manewrów w nieoświetlonej części po oficjalnym pożegnaniu, tak, jak Gralewski znaleziony z kulą w głowie na owym pasie, tak  tu mamy tajemniczą cześć statecznika znaleziona na ziemi PRZED miejscem upadku, zatem wbrew fizyce statecznik musiał lecieć do tyłu, i to, ciekawe, w miejscu, gdzie przestał działać komputer pokładowy. Nawiasem mówiąc, czarna skrzynka tez poleciała do tyłu. Ale to jeszcze nie jest najciekawsze, znacznie ciekawsze jest to, że, jak wynika z kolejnych zdjęć, następnego dnia tą część przeniesiono w miejsce, gdzie powinna się znaleźć. I tu jest najważniejsze. Poleciał do tyłu, to poleciał, cóż, nie takie cuda się zdarzają, ale żeby kawałek metalu się nocą przeczołgał 50 metrów, to takie cos widziałem tylko na Terminatorze, gdy kawałek stopy Terminatora w postaci płynnej się przelał i dołączył do całości. W realu nie widziałem i chyba nie zobaczę, no, chyba, ze w kolejnej animacji MAK.

Albo, ta słynna linia energetyczna. Jak wszyscy wiedzą, bo zadbano o to starannie, samolot zerwał ta linię, nawet kawałek samolotu leży sobie obok, tyle, że, jak wynika z raportu komisji badającej to zerwanie, innej, niż MAK, w tym czasie samolot był 400 metrow wyżej i 4000 metrów dalej. Może cos innego zerwało ta linię, zdarza się, może lokalni chuligani, meteoryt, no, ale ten kawałek tam leży. Przy linii. Znowu niedoróbka.

Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale