Jak podają wczorajsze Fakty TVN w materiale „Im czytać nie kazano”, aż 56% Polaków w zeszłym roku nie przeczytało ani jednej książki, a jakiekolwiek inkunabuł „czyta regularnie”, to jest więcej niż 7 sztuk rocznie – zaledwie 12% z nas. Naród niepiśmienny i nieczytaty, jak stwierdza wykwalifikowana pani ekspert w reportażu, stajemy się doskonałym materiałem na tanią i niewykształconą siłę roboczą. W sam raz do np. opieki nad starszymi Niemcami w domach spokojnej starości (atrakcja rusza od 1 maja 2011r.), czy układania pustaków na placach budów (oczywiście, w jakimś kraju, w którym place budów powstają).
Pamiętam, że w trakcie saksów w jednej z angielskich rozlewni wina i spirytusu (czyli nie np. introligatorni) tamtejsi robotnicy – od najmłodszego szczyla, przez zapracowanego brygadzistę po wprawionego robola – każdy w czasie break’u w kantynie poczytywał jakąś książczynę. Czasami nawet opasłe tomiska epickich powieści. Zdziwiło mnie to. A jeszcze większe było zdumienie me, gdy tego samego procederu dopuszczali się Murzyni… to znaczy, chciałem powiedzieć Afrobrytyjczycy. Mniejszość, która wydawałaby się nie jest szczególnie zainteresowana poszerzaniem swoich horyzontów i predestynowana do bycia elitą tamże.
Jeśli jeszcze do niedawna, tj. do czasu istnienia Jarmarku Europa, przechadzalibyśmy się tamtejszymi alejkami, to mogliśmy zauważyć, że tak bardzo pogardzani przez przeciętnego Polaka kupcy rosyjscy, czy wietnamscy bardzo często w oczekiwaniu na klienta przekartkowywali stronice niecienkich książek umilając sobie w ten pożyteczny sposób czas. Nie intelektualiści, studenci, czy książkowe mole. Zwykli kupcy-imigranci. A co pojawiało się głównie na polskich stoiskach? Zazwyczaj nielegalne kasety, płyty i cały arsenał wszelkiej maści pornosów i świerszczyków. Ot, intelektualne i duchowe bogactwo narodu, które - jak pokazują badania, zamiłowanie do tego typu "literatury" przekuło na częste chadzanie po pornograficznych stronach internetowych (w tej dziedzinie zajmujemy chlubną, bo 5. pozycję na świecie!).
Nawyk czytania książek do Polaków powinien przylgnąć. Z tej chociażby pobudki, by lepiej rozumieli otaczający świat. Tak, żeby nie przytrafiła się narodowi sytuacja, w której na prezydenta zostaje wybrany intelektualny gigant, ze swoim twierdzeniem: „jestem katolikiem, czyli jestem za życiem, czyli jestem za in vitro”. A prawda, to się już narodowi przydarzyło.
P.S. – Spotkała mnie dzisiaj przyjemność i listonosz w końcu dostarczył tak wyczekiwaną przeze mnie książkę Śp. Anny Politkowskiej pt. „Rosja Putina”. W międzyczasie wertuje jeszcze „Bajki Robotów” Stanisława Lema oraz ponownie „Polactwo” Rafała Ziemkiewicza.
Materiał w Faktach: „Im czytać nie kazano!”.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)