Polecam do przeczytania artykuł w dzisiejszej „Rzeczpospolitej” o młodym absolwencie politologii, który podszył się pod protegowanego prezydenta Komorowskiego i był blisko uzyskania angażu w publicznej telewizji za publiczne pieniądze (no, może niekoniecznie w wysokości takiej jak to publicznie się pracownikom budżetówki wypłaca).
Strasznie smutny obraz Polski, której moralna degrengolada rozpoczyna się już na samej wierchuszce. Gwoli ścisłości nadmienię tylko, że cała sprawa pewnie odbije się rykoszetem o Pałac Prezydencki. Chociaż ludzi z samej kancelarii Bronisława Komorowskiego najmniej za całą aferę należy winić. Osobiście zaś uważam, że podszywanie się pod jakąkolwiek ekipę (pisowską, eselowską, czy inną) w sprawie pracy w TVP odniosło by podobny skutek.
„Jak Paweł trafił do TVP” („Rzeczpospolita”, 10 marca 2011r.)


Komentarze
Pokaż komentarze