To był taki sam dzień jak dzisiaj. Chmurny i nieprzyjemny. Wiatr szarpał się mocno. Sobota. Zakuwałem do egzaminu. Czytałem coś o przedsiębiorstwach państwowych, czy innych niezwykle ważkich i potrzebnych rzeczach. Tak dwadzieścia minut po dziewiątej zadzwoniła do mnie siostra. Powiedziała, że się „Kaczyński rozbił” i żebym włączył telewizor. Włączyłem i… nic. TWN nadawało coś ze swojej porannej ramówki, na Polsacie typowa sobotnia głupawka, a w Jedynce Krzysztof Ziemiec prowadził „studio katyńskie” i rozmawiał z gościem. Później dowiedziałem się od siostry, że w trakcie wykładu, w którym uczestniczyła ona i przedstawiciele służb któryś z oficerów nagle wszedł i powiedział, że wydarzyła się katastrofa. I tak dowiedziałem się „o Smoleńsku” kapkę wcześniej niż reszta Polski.
Nie, nie płakałem po Prezydencie Kaczyńskim. Wiele osób odtwarzając wydarzenia sprzed roku stwierdza, że dawało ujście skumulowanym emocjom przez płacz. Ja co najwyżej parę razy się wzruszyłem, trzymając przewieszoną przez plecy biało – czerwoną flagę podczas pogrzebu prezydenckiej pary. Dominowała we mnie złość. Tak, pamiętam to wyraźnie. Złość! Że tak to się skończyło. Że poniewierany za życia Prezydent teraz urabiany ma laur chwały i to jest takie oczywiste. Bez żadnego przepraszam, po prostu. To wtedy powstał mój najlepszy i najbardziej rozpowszechniony tekst, jaki kiedykolwiek napisałem – „K***, nie wiedzieliśmy!”.
Ale rosło we mnie również poczucie jakiejś moralnej siły. I wiara, że ta wiosenna hekatomba nie może pójść na marne. Że teraz Polska musi się – siłą rozpędy zdarzeń – zmienić, przekształcić. I nastał czas wyborów. I przerwanie narodowej żałoby przez Andrzeja Wajdę, który nie dał prawa spocząć Prezydentowi na Wawelu. I „młodzi, wykształceni” krzyczący w Krakowie, że „ja Cię pier***!”. A potem wielki zawód po przegranej brata Prezydenta w wyborach i początek budowania zgody poprzez wykluczenie kilku milionów Polaków – tych „gorzej wykształconych” i starszych – ze społecznego obiegu.
Lipiec, sierpień, wrzesień – czas emigracji. I autentycznej tęsknicy za krajem. W międzyczasie była akcja pod Krzyżem (to w ramach tej zgody). Na grobie Lecha Kaczyńskiego budowano przyjaźń, której efektem był raport MAK i potajemne podmienienie tablicy pamiątkowej na smoleńskim pogorzelisku. Aha - i jeszcze cięcie piłą tupolewa i gnicie jego wraku. No i mord polityczny b. członka partii rządzącej dokonany na aktywnym członku partii opozycyjnej, za który winą obarczono lidera tej drugiej. I stopniowe paździerzenie kraju. Wyższy VAT, drożyzna, kosmiczne ceny paliw, kradzież emerytur, kasowanie funduszy na drogi, ośmieszanie Polski w świecie przez nieporadność w sprawie smoleńskiego śledztwa i publiczne wystąpienia nowego prezydenta.
Tak się momentami zastanawiam dlaczego – za Norwidem – jesteśmy wspaniałym narodem (na chwilę), ale mizernym społeczeństwem. Tak niewiele z tej żałoby zostało, a z drugiej strony tak znacząco wyostrzono podziały i społeczne różnice. Najgorsze w tym jest to, że przez ten rok – trochę niezauważenie – podupadło nam państwo i znaczenie Polski. Takie katastrofy jak ta w Smoleńsku zawsze coś znaczą. Są symbolem, gestem i narodowym drogowskazem. Rok temu byłem przekonany, że stanie się ona zapowiedzią zmian. Teraz takiego zdania już nie jestem. 10 kwietnia to raczej zamknięcie dobrego, najlepszego od kilkuset lat okresu dla Polski i stopniowe obnażanie jej spróchnienia i degeneracji.
Smutne.
P.S.
1. Tytuł rzecz jasna prowokujący, ale mam nadzieję, że cel takiej figury w zestawieniu z tekstem dość jasno pokazuje "co poeta miał na myśli".
2. Przejrzałem internetowewydanie "The Irish Times". Jest wzmianka o smoleńskich uroczystościach i tekst mówiący sam za siebie: "The tower at Severny airfield warned the pilots of fog but, perhaps fearing the wrath of Kaczynski, they tried to bring the jet down but missed the runway". ("Poles redcall double tragedy at sites of massacre and plane crash").
3. Polecam doskonały, fachowy tekst Zespołu Ekspertów Niezależnych w dodatku "Plus Minus" w "Rz" pt. "Dlaczego musiało dojść do katastrofy smoleńskiej - Raport"- [dostęp niestety płatny].


Komentarze
Pokaż komentarze (16)