Istotnie kradzież napisu powinna budzić publiczny niesmak i oburzenie.Czy jednak nie wpadamy w zbytnią przesadę i patos, tak charakterystyczny dla naszego narodu?Również rząd Izraela powinien zachowywać się bardziej powściągliwie i nie ogłaszać dość niesprecyzowanej wojny.
Nie uważam,żeby ta kradzież była wynikiem zdziczenia obyczajów. Zawszę będą ludzie gotowi dla przyczyn materialnych czy prowokacyjnych na taki krok. Irracjonalne i pod publiczkę wydaję mi się stawianie przez premiera na głowie wszystkich służb w Polsce. Być może zabrzmię bluźnierczo i prowokacyjnie ale rzecz sprowadza się do kawałka metalu.Oczywiście jest to symbol męki milionów ludzi ale jest symbolem i niczym więcej. W czasie gdy służby będą uganiać się za napisem, będą ludzie rzeczywiście potrzebujący ich pomocy. Zachowując wszelkie proporcje przypomina mi to polowanie na osławioną “pumę opolską” przez zastępy policjantów i łowczych, poziom absurdu jest bowiem moim zdaniem podobny.
Mojego oburzenia nie budzi fakt, że ktoś ukradł napis, ale to że mu na to pozwolono, że miejsce tak ważne dla pamięci Polaków i całej kultury europejskiej jest tak kiepsko pilnowane, że jesteśmy tak biednym krajem że musimy się wspomagać zagranicznymi funduszami (choć Niemcy powinny mieć taki moralny obowiązek i gest pani Merkel uważam za pozytywny i pojednawczy).
Czy nie prościej wykonać kolejną kopię napisu, wzmocnić ochronę muzeum i zapomnieć o sprawie niż angażować pół aparatu państwa i nadawać całemu zamieszaniu niepotrzebny rozgłos ( choć o to może byc już trudno)? Spodziewam się bowiem, że próby ustalenia sprawców okażą się bezowocne.


Komentarze
Pokaż komentarze