Nie znam się na wojskowości, armii, broni, jestem zwykłą obywatelką, która chciałaby wiedzieć.
Przeczytałam ostatnio, ze w Obwodzie Kaliningradzkim rozpoczęlo się instalowanie systemu rakietowego. Rosyjskie rakiety podobno mogą przenosić glowice jądrowe i mają zasięg do 500 kilometrów, czyli, jak sądzę, nie chodzi o tereny dalsze niż Polska. Ten system miał być montowany w sytuacji, gdyby w Polsce powstał amerykański system tarczy antyrakietowej ( w myśl zasady: skoro wy - nam, to my - wam ). Tymczasem tarczy nie ma, podobno stosunki polsko-rosyjskie są fantastyczne, więc wydawałoby się, że nasi wschodni sąsiedzi powinni z takiego wymierzonego w Polskę systemu zrezygnować. A jednak montują.
Nie oburzam się na Rosjan. Oni działają racjonalnie. Budują system, który zapewnia Rosji bezpieczeństwo i jest zgodny z rosyjską racją stanu. Ja chciałabym wiedzieć, jak moje państwo, czyli Polska buduje swój system bezpieczeństwa. Mamy zaczątek armii zawodowej, ale czy ta armia jest w stanie nas obronić w momencie obcej interwencji? Pakt NATO, na który często powołują się politycy zakłada, ze państwa sojusznicze powinny pomóc, ale to rządy decydują, jaka ta pomoc będzie i kiedy zostanie udzielona. Mogą to być np. tylko sankcje gospodarcze. Ale nawet jeśli ktoś z sojuszników zdecyduje się wesprzeć nas militarnie, to przecież nie od razu. Taka decyzja i jej realizacja trwa. Zastanawiam się, jak długo dzisiaj nasza ramia jest w stanie bronić naszego bezpieczeństwa? Na co nas właściwie stać? Czy słysząc o rakietach wycelowanych w Polskę mogę spać spokojnie?
Nie mam nić przeciwko celebracji wizyt dyplomatów. Niech się prezydenci, premierzy i ministrowie obejmują i ściskają, niech wznoszą toasty za przyjaźń, pojednanie i zrozumienie. Ale jednocześnie chcę miec pewność, ze obok tych zewnętrznych gestów realizuje się twarda polityka kierująca się interesem mojego kraju. Rosja tak właśnie postępuje. A my?


Komentarze
Pokaż komentarze (7)