Od kiedy prezydencki doradca Tomasz Nałęcz poinformował społeczeństwo, że nie godzi się stawiać zniczy przed „ miejscem pracy”, z dnia na dzień rośnie chór klakierów. Znicze winno się stawiać tylko na cmentarzach. Wyjątkowa sytuacja, która usprawiedliwia lampki w innych miejscach to czas bezpośrednio po tragedii. Niestety pan profesor nie uściślił, jak długo po tragicznym wydarzeniu jest ok., a kiedy już „demonstracja polityczna” i „zaśmiecanie przestrzeni publicznej”. Jako obywatelka, domagam się dookreślenia limitu czasowego, bo gdy, na przykład, trudna sytuacja w Japonii potrawa jeszcze jakiś czas, a ja w duchu solidarności postawię lampkę pod ambasadą, to postąpię słusznie, czy raczej zademonstruję i zaśmiecę. Trzy dni? Tydzień? Dwa? Miesiąc? Stawianie zniczy to potrzeba serca. Stawiamy je tam, gdzie serce podpowiada i kiedy serce podpowiada.
Katastrofa smoleńska to tragedia wyjątkowa. Nie tylko dlatego, że zginęli najważniejsi ludzie w państwie, ale dlatego, że poprzez ich nagłe zniknięcie, większość z nas uświadomiła sobie , jak kruche jest nasze poczucie bezpieczeństwa. Nie tylko jako ludzi, ale jako państwa. Gdyby nasz rząd natychmiast uruchomił właściwe procedury, czyli: ustalił przyczyny zaniedbań, ukarał winnych (Panie ministrze nie chodzi o osobiste przewinienia, ale o Odpowiedzialność. Jak się stoi na czele, to się odpowiada za zaniedbania podwładnych. W przeciwnym przypadku traci się twarz. Dla Japończyków np. to największa hańba, po której pozostaje jedynie samobójstwo. Warto się od nich uczyć znaczenia słowa :godność. U nas opluty polityk ściera twarz z policzka i dostaje kwiaty za odporność na stres), gdyby wprowadził natychmiast procedury gwarantujące, że podobna tragedia nie wydarzy się w przyszłości, gdyby wreszcie dołożył wszelkich starań, by śledztwo potoczyło się sprawnie, z poszanowaniem godności rodzin i godności Państwa Polskiego, myślę, że większość pielgrzymujących dziś na Krakowskie Przedmieście nie czułaby potrzeby comiesięcznej celebry. Bo zgadzam się oczywiście, że znicze przed Pałacem to nie tylko wyraz pamięci po Lechu Kaczyńskim. Gdyby tak było, świeczki paliłyby się na cmentarzu. To nie jest też demonstracja solidarności z Jarosławem Kaczyńskim i PiS-em. To jest demonstracja lęku i rozczarowania. Przede wszystkim lęku. Ci ludzie czują, że Państwo, rząd nie spełnia swojej funkcji. Bo jeśli ginie kilkadziesiąt tak Ważnych Obywateli, dzieje się tak niewiele, to czego może się spodziewać zwykły obywatel? Nie lekceważmy tych lęków, obaw, tęsknoty za bezpieczeństwem i poczucia straty wiary w Polskę. Gaszenie zniczy pod osłoną nocy nikogo nie uspokoi. Nieczystego sumienia także.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)