Ryknęłam śmiechem. A potem już tylko płakać się chciało. Bo kolejny raz dyskusja o tym, co powiedział, wypowiedział, rzucił, zamruczał, burknął albo chrząknął, a nawet zbył milczeniem Jarosław Kaczyński, przebiega zawsze według tego samego scenariusza dla idioty.
1. Jarosław Kaczyński mówi COŚ. Zwykle COŚ jest wyrwane z kontekstu, który w późniejszej „debacie” nie ma żadnego znaczenia.
2. Platforma Obywatelska ( najlepiej rzecznik, albo była szefowa kampanii prezydenckiej, albo ktoś z łapanki) wyraża oburzenie i sprzeciw.
3. COŚ trafia do mediów na tzw. „jedynkę”.
4. Dziennikarze zapraszają komentatorów, najchętniej takich, którzy oburzenie wyrażą w sposób wyrazisty i mało dyplomatyczny , np. posła Niesiołowskiego, który to zapewni stuprocentowo. Zwykle pojawia się również żądanie: Kaczyński musi odejść.
5. Członkowie PiS wyrażają oburzenie z powodu oburzenia.
6. Media zamawiają sondaż : czy COŚ cię oburza albo obraża, albo czy Kaczyński powinien przeprosić?
7. Media zamawiają sondaż wyborczy, czyli w jakim stopniu COŚ zmieni preferencje wyborców.
Zgodnie z tym scenariuszem politycy i media załatwili ostatnią kontrowersyjną wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego o Ślązakach i ich staraniach o śląska autonomię. Zamiast dyskusji o tym, skąd się takie oczekiwania Ślązaków biorą i dlaczego, co to właściwie ta autonomia znaczy ( Monika Olejnik np. nie była do końca zorientowana podczas rozmowy z Kazimierzem Kutzem) i jakie są konsekwencje ( np. co oznacza dla nas wszystkich chęć zatrzymywania lokalnie podatków. I na przykład jak się to ma do wieloletnich dotacji dla kopalń i górników). Wszystko szalenie ciekawe, ale medialna wrzawa ogranicza się do pytania : obraził czy nie , kogo tak, kogo nie i w jakim stopniu, serii sondaży i już! Gdyby nie było Jarosława, musieliby go dziennikarze wymyślić. Ech, śmieszno i straszno. Polsko obudź się!


Komentarze
Pokaż komentarze (6)