Rybacy z Pomorza Środkowego, gdy chcą dobrze (godziwie) zarobić, pędzą ze świeżą rybą na Bornholm. Duńczyki, kupią, podziękują, nie migają się od zapłaty na już. Gdyby rybacy mieli żyć tylko ze sprzedaży na naszym rynku, prawdopodobnie, dołłożyliby jeszcze. Wiążą koniec z końcem dzięki własnej przemyślności i odwadze; państwo na nich kicha, oczywiście rzeczowo, bo gdzieżby werbalnie.
Tam, gdzieś w głębi dziejów,za Gallem Anonymusem, powtarza się strofa, o ojcach naszych, co po świeżą rybę wypływali. Gdzieś tam w annałach średniowiecznej Europy , odnotowano polski, wybitny udział, w wyprawie Duńczyków na Wyspy Brytyjskie. Byli więc nie tylko zbrojni i konie, czeladż i spyża,ale i okręty zdolne wyjść poza Bałtyk. Był też Gdańsk urosły na handlu morskim i obrocie pieniądzem. Był prastary Kalisz, położony na szlaku Północ-Południe i czerpiący z tego, była złota Vineta/Jomsborg - dzisiejsza zapyziała mieścinka - Wolin. Słowianie mówiący naszą mową posiadali pojęcie o dobrach płynących z dostępu do morza. Ale Władysław IV (Waza), gdy zdecydował się na budowę własnej, niewielkiej floty, czynił to w oparciu o zaciężnych fachowców; w Polsce nie było nikogo takiego. I czynił to wbrew woli panów szlachty, przy jej żywej niechęci. Potem było już tylko gorzej i niechęć, nieumiejętność, antyracjonalizm, odwrócenie się plecami do morza, stało się usprawiedliwioną racją. Spławialiśmy setki tysięcy kubików drewna, wspomagając tym oczywisty rozwój ekonomiczny Holandii i Anglii; dzięki temu - i ich , poczynionym w XVI wynalazkom wielopiły i traka, budowali oni swoje imperia kolonialne i handlowe. Myśmy gówno mieli z tego; więc nie musiał szlachciura, z dyshonorem dla siebie - imać się pracy.
Gdzie jest dziś nasze morze ? Gdzie wielka flota nasza ? Gdzież stocznie, szkuty, przemysł morski i kooperujący ? Gdzie dochody ? Gdzie mariny dla tysięcy jachtów ? Tradycje gdzie ? Nawet szanty, jeśli już są, to zaledwie kalki angielskiej tradycji, Jeśli TEN rząd doprowadził rzecz do absurdu, udowadniając rybakom, że bardziej opłaci się im kutry złomować, niż pracować, to ja nie widzę większej demoralizacji etosu pracy - NIŻ WŁAŚNIE TA..
BOŻE, MÓJ BOŻE, JEŚLI TY WIDZISZ TO I NIE PIERDYKNIESZ,TO MOŻE POWINIEN ZROBIĆ COŚ TRYGŁAW.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)