Wczoraj przed dziewiętnastą, w TVN - Uwaga. Młody reporter, oprowadzany przez ojca Szymona, gdzieś między zabudowaniami. Częstochowa ? Ojciec, spokojnym, wyważonym głosem opowiada gehennę swojego ostatniego dziecka, owocu miłości z drugą, znacznie młodszą żoną - po śmierci pierwszej. W tle melodia złożona z histerycznych wrzasków tej "mamusi", odgłos razów, płacz i skarga dziecka. Ktoś w internecie napisał wczoraj, że dziecko jest niewiarygodnie mocne, przetrzyma i to, otrząśnie się, zapomni. Nie ,nie zapomni : będzie budowało swoje relacje z otoczeniem, z grupami rówieśniczymi w oparciu o przemoc . Naturalna kolej rzeczy.
Potem już tylko gorzej : dzieje się jak w koszmarnym wodewilu. Wizyta w lokalnym MOPS-ie; pani kierowniczka plącząca się w wyznaniach, w tle nieobecny kurator. I znów opowieść ojca i histeryczne wrzaski tej "matki". Wizyta na posterunku / komendzie wielce Szanownej Policji. To jest warte zapisania w każdym banku pamięci, każdej policyjnej formacji, każdego kraju na zachód od Odry. Za okienkiem dyżurki cieć ubrany jak cywil-banda, oczywiście wymigujący się od reporterskich pytań, do prokuratora odsyłający, chociaż dziennikarz ma pytania do POLICJI. Nareszcie bohatersko rejterujący z posterunku pracy, znaczy się dyżurki; pozostawia to miejsce na pastwę losu i zamyka za sobą kolejne drzwi , do których puka-stuka niestrudzony reporter.
To jest tak : im bardziej redaktor dociekał, tym bardziej stróż prawa uciekał. A może nie stróż, tylko palacz kotłowy, przydzielony tymczasowo na stanowisko oficera dyżurnego ?
Już nareszcie wiemy, czemu wiele budynków/ obiektów służby państwowej pilnują agencje ochrony, prywatne formacje - ktoś z atrapą mikrofonu może napaść i pozbawić honoru służby.
Prokurator, morda nasza, zadowolony osobnik, zapewne tatko b. szczęśliwych dzieciąt. Plączacy się w zeznaniach , jak pani kierowniczka, kłamiący w żywe oczy, chociaż co krok dziennikarz łapie go na rozmijaniu się z prawdą. Piękny człowiek z pobożnej Częstochowy.
Ogólne wrażenie - przy szczerych zapewnieniach, nie robi się nic w sprawie Szymona; nawet nie czyta się dokumentów, nie odsłuchuje nagrań. Nie wiem co bardziej widać - spychologię, inercję prawa, czy pospolity, wredny układ.
Nareszcie występ pani "mamuśki". Facetka chyba nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, co się w koło niej dzieje; rozpoznaje swój głos, bredzi o manipulacji; o dziecku, w sprawie dziecka - nie ma nic do powiedzenia.Dziecka nie widać. Internauci piszą wczoraj : pokazała swój konterfekt, będzie rozpoznawalna, ludzie z ulicy oddadzą jej sprawiedliwość. Sprawiedliwość internetowa - tym większa, czym bardziej anonimowa. Ulica rządzi się prawem poprawności i prawostronnym ruchem, bohaterowie.
Panowie ministrowie spraw wewnętrznych i administracji, sprawiedliwości, panie prokuratorze generalny, panie oberpolicjancie III RP : zejdżcie się gdzieś , w przytulnym gabinecie psychologa - społecznego czy klinicysty i ustalcie, co dla was, odpowiedzialnych za ten kraj, jest kwestią zasad, honoru służby, egzekucji prawa. Nie narażajcie Polski na kolejną śmieszność.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)