Musiało się porobić tak strasznie, niewymownie i do luftu, że strach ! Po 42 latach dzielny lud libijski dojrzał do wymiany elit władzy w postaci jednego raisa i pociotków. Ten na samą myśl narodową , odpowiedział ludowi swemu argumentami w postaci czołgów, tankietek, haubic, aircraftów i czym tam jeszcze miał. Argumenty mocne, aczkolwiek cokolwiek pordzewiałe,co dokumentują liczne fota. Aha - i jeszcze świat, i okoliczne gminy postraszył Al-Kaidą , i rozlewem terroryzmu. Taki miłośnik cywilizacyjno-kulturowych standardów, w turban czesany !
To się skrzyknęły chłopaki CYWILIZACJI ZACHODU z Jankesami, bo tu akurat nie chodzi o jakąś Rwandę i po debatach, obserwacjach i prawdziwym exodusie uciekających spod kul - w try miga wymyślono kontrakcję humanitarną - znaczy ŚWIT ODYSEI. Znaczy, żeby temu Polifemowi ludożercy, kopa do dupy zasadzić. Rozhowory trwały dość długo, ale akcja była już błyskawiczna, jak grom z zaprzyjażnionego z Kaddafim, italskiego nieba. Władca,który podniósł rebelię przeciw narodowi swemu, zaczął sam zbierać cięgi, a przez ostatnie trzy dni - dotkliwe. Rechot historii pokazuje, że zbiera je od najbliższych przyjaciól, w tym tych, z którymi kręcił lody. O doloż satrapów !
Powstał z tego dylemat :czy z powodu libijskiej awantury, barbarzyńcy niebawem staną u bram Rzymu ( Brukseli ), czy też do nich zawita Jutrzenka ( Aurora ) demokracji, w osobach nowych satrapów, bardziej spolegliwych względem demokratów Zachodu.
Mędrcy nad Wisłą dezyderat postawili kategoryczny : należy najprędzej zwołać konsylium złożone z najwybitniejszych arabistów polskich. Skąd onych brać - nie wiadomo. Fakt - na tle tych wypadków, Warszawa zachowała się wyjątkowo roztropnie. Pomoc, owszem, ale tylko humanitarna : szpitale i takie tam.Chociaż po Morzu Śródziemnym pływają jakieś polskie okręciki; być może błądzące w bezmiarze wód, drogi do dom,szukające .
Wracając do roztropności rządu Don Alda. Dziwnym trafem wspólgra ona ze zdaniem naszych najbliższych przyjaciół : miłujących pokój Moskali z ekipy pana Putina ( minus ten jastrząb Miedwiediew) i od zawsze , pacyfistów niemieckch. Taka ośka się zebrała , co ? Berlin-Warszawa-Moskwa ? Jak nazwać polski element : lącznikiem, zwornikiem, tuleją ? Na myśl przychodzi mi tylko jedno słowo i to po rosyjsku - SZAJBA. ( znaczy coś zupełnie innego, niż myślicie )
=====================================================================================
W KĄCIKU KULINARNYCH KALEK ( 3K), flaki w niedzielę. Krótko : skocz do sklepiku za rogiem, LEWIATANA, kup flaki, nawet tę breję na paletce , z przewagą mrożonego lodu i słoik flaczków mieszanych ,z logo LEWIATANA, dobre.Do tego słoik pulpecików , powinien zawierać szt.8 ( logo, logo); pierwsze wstaw do garnczka na mały plomyk,gdy się zgotuje , dodaj zawartość słoika mieszanych. Dzięki temu breja stanie się produktem ,a Ty uczyń cud nad kuchnią - zasmażkę zrób, bo tym sposobem to, co wodniste, stanie się zawiesiste. Nie wiesz jak ? Poproś sąsiadkę ! Niech na oliwie nie robi; ta z reguły ma niską temperaturę smażenia i kluchy gotowe. Na koniec wrzuć porcję klopskików i już masz czym ugościć siebie i trzech wylosowanych nieboraków.
Jednak, jeśli zapragniesz serdecznie dopiec znienawidzonym sąsiadom z góry, z kalmara flaczki w niedzielę gotuj. Koniecznie na balkoniku, czy loggii-co tam sobie masz. Gwarantuję Ci, że w następną niedzielę z rana, najodważniejsi z odważnych , kłaniając się nisko, pytać będą glosem zalękłym : - A CO TAM DZIŚ KOCHANY SĄSIAD WARZYĆ UWAŻA ?- O szczególach opowiem przy okazji. Smacznego, Przyjacielu.


Komentarze
Pokaż komentarze