Żyć z umiarem w stosunku do otaczającej nas rzeczywistości się nie da. Nieważne, że coś się wali : prowincja opuszczana przez Boga, decydentów, służby wszelkie, szkolnictwo, transport publiczny. Że ludzie jak wyjeżdżali, tak wyjadą - za chlebem, perspektywami, racjonalną przewidywalnością. Że władza jak diabeł święconej wody, unika odpowiedzialności za sprawowanie władzy, że jej jedynym celem jest trwanie w błogości i przeświadczeniu, iż ten arcymistrzem, kto mistrzowsko unika pól konfliktów. Że za spełnienie snu złotego odpowiada omnipotencja brukselska, urawniłowka i mit absolutnej pomocniczości. Że nie powstaną aglomeracje ; nie dlatego,że nikt nie chce miast molochów, ale dlatego, że cała rzesza LUDZI RADZIECKICH, utraci diety i przywileje. Do lamusa historii przejdzie niebawem obowiązek państwa, które za coś , powinno także coś dawać. Daje, owszem - ale sobie. Bo państwo rozumiane jako najwyższa struktura organizacji narodowej - wyżywić się musi, powinno i ma.
Nie to wszystko jest jednak najgorsze, nawet nie resztki asfaltu, wyłożone w kraju dziurami na dziurach. Najgorsza jest prezydentura. Polska zdeflorowana godność, wystawiona na pośmiechowisko, żarty i bronki.
Tradycję prezydentury polskiej mamy raczej krótką, jeśli nie liczyć faktu, że zgodnie z najpierwszą z naszych konstytucji, Artykułami Henrykowskimi ( 1570 r), król elekcyjny w republikańskiej Polszcze był zaledwie dożywotnim prezydentem, kwiatkiem do kożucha państwa, równym szlachciurze w opłotkach. Którego można było zdradzać, upokarzać, wymienić i za te heroizmy, jeszcze od ościennych cesarzy, godności książęce, grafowskie i barońskie dostawać. Stąd w spuściżnie republiki szlacheckiej tylu tych panów. Nobilitował Sejm. W Międzywojniu dwóch prezydentów zasługuje na uznanie : jeden Narutowicz, bo miał umysł światły i zginął, drugi - Wojciechowski, bo z kumplem z przeszłości, Piłsudskim, nie poszedł w zamach stanu i ustąpił. Cała reszta : od Mościckiego, po Bieruta, generała i pozostałych, niech będzie okryta milczeniem,zwłaszcza, że o zmarłych dobrze lub wcale,a o żyjących - Gospodi pomiłuj !
O tym wszystkim powiadam z przekąsem i uzłośliwioną bezsilnością. Widać Opatrzność chcąc nas wyjątkowo doświadczyć, prezydentami doświadcza i dlatego Mędrzec Europy porusza się swobodnie w zakresie 300-350 słów. Szympanse Bonobo, przyuczone, logicznie działają na bazie 200-250 znaków migowych.
Ostatnio obchodzona rocznica Konstytucji3-go Maja, święta państwowego,że hej,dała kilku osobom / środowiskom powód do przebąkiwania o konieczności powrotu do żródła,czyli wypełnienia konstytucyjnego testamentu, tj. reaktywacji monarchii parlamentarnej w kraju nad Wisłą. Jestm za !Lepszy król saski całą gębą, na poziomie, znający język polski , chociaż w wersji już staroświeckiej, KATOLIK , ale pan, z kindersztubą i poczuciem godności - od kustosza żyrandoli. Inwestycja racjonalna, tańsza od kadencyjnej prezydentury ( wybory i to z powtórką ! ), a Naród zgodnie z Majową Konstytucją, wciąż pozostaje suwerenem. W myśl bowiem tejże, król wraz z rządem , stanowi WŁADZĘ WYKONAWCZĄ. Tyle i aż tyle. Warto rozmawiać ? Zwłaszcza, że chodzi o całkiem nieliche, często trwonione pieniądze. Nasz grosz. Wydaje się więc, że to kalkulacja i racjonalizm powinny stanąć za upowszechnieniem idei przywrócenia TRONU POLSKI . ( Tu proszę mnie nie łączyć z osobą i poglądami posła A. Górskiego ; to osoba z innej bajki . )
Czy może, poza Konfederacją Spiską, zaistnieć zorganizowana struktura, gotowa wesprzeć sam pomysł ? Oczywiście, np. P S L, partia od lat bezideowa, a wysokiego sztandaru bardzo potrzebująca. Serio, wiem coś o tym.
PS : Prezentowane na zdjęciu klejnoty koronne, są wierną repliką polskich regaliów; wykonane przez zespół specjalistów, pod kierownictwem pana Adama Orzechowskiego, z N. Sącza. Regalia wykonano sumptem społecznym, w darze Narodowi.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)