Jeśli świat w którym żyjemy, który nas otacza, często przytłacza, nazwać Ziemią A, to coś, w czym tkwimy tutaj,ten portal, zasługuje bez wątpienia, na miano Ziemi B. Ziemia A doskonale da sobie radę bez nas, naszych umiejętnośći, spostrzeżeń, uwag, refleksji, aksjologii, gdyż wszystko to razem i osobno jest, było i prawdopodobnie będzie jeszcze długo - wtórne. Gdybyż bylibyśmy tylko powielarką codzienności ! Ambit. Zwerbalizowana miłość własna, poczucie niezwykłej odrębności, prawo do nazywania rzeczy, rzeczami jakie widzimy, choćby wbrew temu, jakimi są.
Podział na plemiona; śmieszny, straszny, absurdalny,grożny, jak tylko grożna być może dziurawa łódka Charona. Duch w kompie, ciało przy piwie, jakby chciał prezes, nim zmienił zdanie. Piwo wietrzeje, kwaśnieje; pijemy je, zagryzając objawieniami , jakie niesie Ziemia A.
Czemu tak często odnoszę wrażenie, przemykając między wersami obcych umysłów,, że na dobrą sprawę, to wszystko DZIECINADA. Czy dlatego, że prawdziwe życie jest mdłe, pozbawione ostrej barwy, otorbione okolicznościami niezależnymi od nas, za trudne,zbyt niezależne od naszego chciejstwa ? Prawda to ? Łódka Charona, z dziurą w dnie, to ma sens, gdy tylko Styks podpływa pod nasze okna, jutrznie i wieczory. Że tak jest, przekonujemy się niezmiennie. Warto policzyć, ilu ubyło, bać się, ilu jeszcze ubędzie : bezwiednie, przypadkowo, czy jak pokazuje ostatni raz - kiedy brakuje wyjścia.
A jednak pozwalamy sobie na życie bezrefleksyjne, bo cóż to za dzieło i sprawa, gdy świeci zaledwie odbitym blaskiem.
Świat gdzieś gna, pędzi, buzuje, w uwzniośleniu, przesadach, żenadzie, farsach, w poezji dnia i nocy, w budowie, upadkach . W nadziei, w wytrwałości; przekornie. Rozwija się , bo zawsze jest walka między postępęm a regresem. Pomimo inercji i klęsk.
A co my ? Co nam daje tkwienie po uszy w nurcie rozliczeń, najczęściej nie swoich ? Gdzie nowe treści, oryginalne spojrzenia, niebanalne idee, gdzie czysty strumień zamiast zwietrzałego piwa ? Cholerny Lenin : nawet tu liczba nie przechodzi w jakość... ! Ale, popatrzmy; nawet w ciemnym zaułku może pojawić się światełko, niekoniecznie św. Elma. Być może trzeba tylko unieść głowę,aby okazało się kto wiatrem, a komu wiatr w żagle. Czas na pogodę.
Serdecznie pozdrawiam czytających te słowa.



Komentarze
Pokaż komentarze (16)