adam128
adam128
adam kadmon adam kadmon
288
BLOG

SŁÓWKO NA NIEDZIELĘ,albo co jest...

adam kadmon adam kadmon Kultura Obserwuj notkę 9

               ....  z naszym katolicyzmem codziennym / coniedzielnym.

                                                                                 Mieszkam w diecezji szczycącej się   uczęszczaniem na msze niedzielne przez  42,3%  - 42,6% wiernych , czyli  najniższym w Polsce. Obstukani w temacie, wiedzą o której diecezji mowa, niewiedzących nie objaśnię; to byłaby kryptoreklama.

                                                                           Jeszcze dwa lata wstecz pejzaż niedzielny wyglądał tak : świątynia, dzwony, wierni wypełniający  miejsce mszy po brzegi, stojący przed wiejściem, nawet wspierający  kościelny płot, bo na obejście skierowano głośniki.  To przeszłość.  Jestem  najbliższym sąsiadem takiego kościoła; obserwuję i wiem. Chodzą osoby w b.  podeszłym wieku, ich dzieci w   zaawansowanym wieku, trochę  dziecinek  w przedziale 6-11 lat i to wszystko.  Ja wiem i rozumiem, jak wiele zależy od kapłanów, ich lokalnego autorytetu, ale moje osobiste obserwacje potwierdzają inni zainteresowani. Wieś, ostoja  Kościoła poddaje tyły. To nie jest więc tylko sprawa sympatii / antypatii do pasterzy. Coś głębszego, laicyzacja ? Szła by za tym konkretna wiedza, samowiedza, nachalna propaganda.  Młodzież w wieku  16- 35 lat nie uczęszcza; wyjątkiem  święta, pasterka w pijanym ,strzelającym petardami tłumie. Godziny mszy, to z reguły czas poprzedzający obiad - najlepszy moment, aby spożyć niedzielny browar dla dodania apetytu. Tak jest. Procesja Bożego Ciała  sprzed 15-20 lat i obecna, to dwie zupełnie różne sprawy. Dominuje przymus środowiskowy, nie żadna chęć, potrzeba ducha.  Nie czuje się tego dobrze, bo jak na dłoni widać tę wciąż komentowaną , wybiórczą wiarę parafian. Parafian, czyli nominalnych, zdeklarowanych członków   wspólnoty Kościoła katolickiego.

                                                   Wpływy zewnętrzne - zgoła żadne.  Gdzieś w tle funkcjonują sobie prawosławie, grekokatolicy, odrobina luteran. Jeśli odnotować  ingerencje w środowisko, to pojawiają się coraz liczniejsi "apostołowie" jehowitów.  Nie znajdują gromadnego posłuchu, już raczej gromadnie są przeganiani, ale pozyskują krok po kroku wybrane, starannie namierzone rodziny. I konsekwentnie  - nie odpuszczają. To widać. zwłaszcza że sporo w tym wszystkim ostatnio młodzieży  jehowickiej. Pełnej  entuzjazmu, oddania,  dyscypliny.

                                                Na domiar wszystkiego, ruchu laickiego szukać trudno ; nie ma wspólnot odwołujących się do głębokich przeżyć,chyba,że za takie uznamy zamierające kółka różańcowe. Zamierające, bo wymiana pokoleń całkowicie ustała. Jeśli cokolwiek dość aktywnie działa, to dostrzega się   Caritas dieczjalną. To, o czym tu opowiadam, jest efektem przyglądania się  życiu dwóch sąsiędnich dekanatów; jeden z nich jest , rzecz jasna, mój.

                                                        Mam  osobisty pogląd na sprawy wiary, na  katolicyzm ludowy, a także na statystykę, posłannictwo i nową ewangelizację. Sceptyczny.  Rzecz w tym, że jeszcze dobrze pamiętam czasy własnej ministrantury, tuż po Soborze.  To była inna epoka ducha ,chociaż ludzie chyba tacy sami.  Poza komunałami, poza wyświechtanymi opiniami mediów :  co  się  stało  ?

                                                       Nie, dziś nie spodziwewm się reakcji.

adam kadmon
O mnie adam kadmon

Jestem istotą czującą , która swoje przeżyła.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Kultura