Mam zapłacić 20 groszy za przejazd kilometra autostradą, a chłopaki od tirów i innych "gruzawików" - nawet zeta ! Zdzierstwo, draństwo.... dopisz resztę inwektyw. Wiadomo, inwestycje kosztują, a jak kosztują, to trzeba coś z tego mieć. Polska w budowie, prezes spóżnia się do Łodzi,administracja, transport , logistyka, wszyscy przyjaciele i znajomi Królika; słowem - jak wielu im coś się od życia należy, tzn, od autostrad. Polskie drogowe igrzyska drogie są, równie drogie, jak cenna jest przyjażń makrobudowniczych z władzą. .. // ależ skąd : nic nie mówiłem ! //
Widzę tę nieodległą przyszłość jako najczarniejszy odcień czerni, jak oddech Nergala nad niewinnym ,czarnym koteczkiem. Oto bowiem od horyzontu po widnokres i oborotno, jak okiem sokoła sięgnąć, ciągnie się prosta jak strzelił - polska autostrada; piękna, pachnąca,sam cymes i miód, ale pusta, niczym głowy wielu parlamentarzystów. //..ależ skąd, nic nie gadałem ! // A tuż obok, na równoległych , lokalnych drogach - Sodoma i Gomora, i zapomnij,że przejdziesz z jednej strony ulicy na drugą w pięć minut. Cało i bez stressu. To się już sprawdza, czego dowodzi praktyka wielu z nas.
PANIE MINISTRZE GOSPODARKI, PANIE MINISTRZE ROLNICTWA; POMYSŁA MAM !!
I oddam za darmo, wystarczy mi wiecznotrwała ludzka pamięć. Wiem, co robić; wiem, wiem, kużwa, wiem ! Trzeba do Australii pojechać; Panowie wiedzą , to taki malutki kontynent, na którym nie szukamy od razu Austrii. Tam, odkąd pamiętam, a dokładnie od stu lat z dokładką, hodowlane wielbłądy są. Nie istotne skąd są i którym Arabom kiedyś się opłaciły, ale są i oddały wiekopomne zasługi w budowie patriotycznego społeczeństwa australijskiego, targając mu rozliczne ciężary, służąć za wygodny środek lokomocji - tani, ekologiczny i przez to wydajny, ba, nawet kładąc nieocenione usługi armii, którą w odróżnieniu od nas - Australia ma.
Wprowadzenie na dużą skalę rodzimej hodowli wielbłądów do kraju nad Wisłą, rozwiąże problem zapchanych lokalnych dróg, które tak, czy siak, obracają się w ruinę; gdzie tylko wozy terenowe i straceńcy czują się dziś dobrze. 2 miliony wielbłądów skutecznie zastąpią 1 milion naszych aut; z resztą, co to za auta ! A korzyści z tytułu pozyskania cennych odchodów ? Ten organiczny, panie Ministrze, wysoko wydajny nawóz, czy opałowe brykiety,zgodne z dyrektywami Brukseli, kolego Premierze ? I co najważniejsze : spowolnienie, wręcz dezintegracja postepującego u nas chaosu. Zamiast niego luz, git-życie, jak u niemieckich sąsiadów w porze obiadu. Nie warta idea poważnego podejścia ? Nowe, nieznane profesje ; a to wielbłądnika, , a to tresera, weterynarza o nowej specjalności, a to wreszcie mleko i jego przetwory, w tym być może - kumys. Widzę oczyma wyobrażni rozkwit polskiego rolnictwa, przemysłu zdolnego sprostać zapotrzebowaniu na nowy, interesujący, lekki i tani sprzężaj dowielbłądzi. Te posuwające się dostojnie po resztkach lokalnych dróg ARBY, bez żadnego Araba - poganiacza,sorry.
A czy WY, drodzy moi współtowarzysze /szki/ SALONOWEJ NIEDOLI , możecie wyobrazić i taki obrazek : niedziela, dzień święty. Jedzie sobie nowiutką, błyszczącą arbą, zaprzężoną w białego dromadera, Emilian Kamiński, na sumę, do kościoła. Drogę nieco skracając, wpada na chwilkę w autostradę i spokojnie podjeżdża pod punkt poboru myta, gdzie poborcy rozleniwieni pracowitym dniem i pustką po horyzont, wylegują się pod parasolami, przy kawce. I przejeżdża sobie wesół , i bezpieczny przez bramkę, bo nikt z tamtych ludzi nawet dupy nie ruszy; bo co to za pRzyjemność być znienacka oplutym przez durny, porykujący ryj - za marne 20 groszy.
( Powyższy tekst dedykuję Panu Ministrowi Infraczegoś, z serdecznymi życzeniami bardzo wielu przeciętych wstęg - do ponownego zszycia )



Komentarze
Pokaż komentarze