Był Pan szalenie uprzejmy bałaknąć w Parlamencie Europejskim, że jeśli my, Jewropiejcy, nie okażemy solidarności bezwarunkowej - utracjuszom i nie spłacimy ich długów swoimi pieniędzmi, to Pan łaskawie wieszczy naszemu kontynentowi upadek euro ( a co z frankiem ? ), po którym już tylko bryndza , wojna i defenestracja - zapewne posłów, którzy to słyszeli. Widząc tę relację w medium przychylnym Pańskiej opcji - odrobinę zdębiałem. Jakże to : mój ulubiony minister, zamierza uczynić fugas chrustas wraz z rodziną, do jankeskiej ziemi ? Bo taki zeń, za przeproszeniem, pacyfista ?
Panie Janie Vincencie-Rostowski, Panie Jacku Rostowski i ilu Was jeszcze jest. Nie uciekajcie, nie dajcie się upokorzyć w oczekiwaniu na zieloną kartę w hallach US-ambasady. Więcej godności i ambitu. Gdzież sarmatyzm, gdzie patriotyzm, gdzie przywiązanie do majątku nabytego dpopiero co ?! Proszę się udać do któregoś z modnych u nas terapeutów; on uwolni od panicznego przestrachu. Niech Pan, wychowanek brytyjskiej ziemi pamięta : to nie Czesi uratowali angolską skórę, to nasze dywizjony, to nasz niszczyciel "Piorun" szedł taranem na BISMARCKA - a Panowie na New York ? Z podkulonym chwostem ?
Jak Pan jest taki euro- altruista, to niech mi dorzuci coś do spłaty kredytu : mam go w kwocie 140 tys, spłacam rzadko i nieregularnie - no, daj mi Pan stówę tysiaków , resztę dobawią Pańscy współpracownicy. Idąc za przykładem, jak za Bonapartem. Przecież, co tu kryć, cierpię, podobnie jak tysiące rodzinnych firm, skutki dekoniunktury.
Aha, Panie Ministrze ! Od 40 -tu lat USA wykupują Japończycy, bo jest w nich słuszność obywateli kraju, który niebawem może zatonąć. Od 20-tu lat robią to samo kapitaliści z Chińskiej Republiki Ludowej. To kraj wielki terytorialnie, ale nie aż tak, jak Rosja, by pomieśćić niebawem 2 mld narodu. Japońce nie potrzebują do tego admirała Jamamoto, a Chinole - tow . Mao. Mają KAPITAŁ, o który Pan w Eroparlamencie zabiegał. Mają go tak do cholery, że nawet Pan znajdzie zatrudnienie, jako księgowy w firmie czyszczącej miliony skośnych butów na amerykańskim bruku.
Co piłem ? Oczywiście, zgodnie z treścią mojej wczorajszej notki - wielbłądzi kumys.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)