adam kadmon adam kadmon
302
BLOG

NIECH ŻYJE NAM BIUROKRACJA !

adam kadmon adam kadmon Polityka Obserwuj notkę 2

                                                     Najbardziej zbiurokratyzowanym państwem u zarania XX w. były Austro-Węgry. Tam, Cesarz-pan był już nie tylko bożym pomazańcem, nosicielem korony św. Stefana,  mistrzem wielu narodów, ale ponad wszystko  -  superintendentem biurokratycznego państwa.  Końcowy efekt biurokratycznego pomyślunku, przerósł epokę i formację ,z której się wywodził. Gdy odradzała się po zniewoleniu  Polska, postcesarscy  urzędnicy, rzuciwszy się w wir wydarzeń, dynamizujących kształt nowego państwa, nie mogli pojąć i nadziwić się,że ich gorliwa dokładność, drobiazgowość i wyczulenie na  najdetalniejszy  szczegół,są odbierane negatywnie i  wręcz - pognębiane. Więc, na szczęście II RP, nie oni zdecydowali i nie ich szczególnym predyspozycjom propaństwowym, przyznano rację.

                                                  URZĄD jest emanacją władzy. Władzy w Polsce. W dziwnym kraju, który nie może się  zdecydować na  bycie po środku, ale bardziej w Azji,z jej turańską kulturą,  czy bardziej w Europie, gdzie niemal wszystkie państwa , powoływały się u swoich ustrojowych podstaw, na rzymską kodyfikację  i logikę  twardego prawa, ale prawa. Tu, u nas, urząd jest emanacją władzy. Nie konstytucja, nie parlament, nie Prawo,ale prezydent-urzędnik,najczęściej postrzegany, jako poczciwy safanduła w zarękawkach -  oto symbol,sława, chwała i polonez.

                                             A jak to wygląda w wykoślawionym zwieciadle polskiego absurdu ?  Ano tak, że raz wygenerowana  presja nadzoru, kontroli  i omnipotencji, nie ustanie pokąd sfora psów pasterskich, tropiących, gończych i bojowych, nie ogarnie w zamknięty system   zarządu i opresji,  licznego stada baranów, którym jesteśmy.

                                               Efekt tego wszystkiego znamy i odczuwamy do BÓLU : urzędnik ma zawsze rację,a obywatel tylko i wyłącznie wtedy, gdy ją udowodni lub wysądzi.

                                            Gdy pan Buzek był panem premierem,pojawiła się dorzeczna, słuszna i dozbawienna koncepcja powołania nad Wisłą przemyślnego   URZĘDU DO ZWALCZANIA BIUROKRACJI.     W zamyśle, miała ta machina podjąc walkę do upadłego  z MARNOTWOREM ; w tym celu postulowano zatrudnić   dwa tysiące antybiurokratów- w centralnej czapce i oddziałach terenowych.  I na zamyśle  się skończyło. Chociaż w tamtych czasach administrowała polskim krajem drużyna  osiemdziesięciu ponad tysięcy biuralistów,więc o blisko  dziewięć dziesiątków tysięcy mniej , niż obecnie.  I co tu kryć, w dziś nam danej epoce  cyfryzacji, komputeryzacji i elektronizacji każdego szczegółu,nie wyłączając planowej dystrybucji rolki  sray-papieru na piętro urzędu.      Czy aby powinniśmy czuć się dumni i zaszczyceni, że zarządza i prowadzi nas armia zarękawków, dwakroć liczniejsza, od chluby naszej - Wojska Polskiego ?

                                            Światełko w tunelu ?   Ano jest !   Bo oto odżywa nam na dniach wiekopomna idea antybiurokratyzacji,autorstwa i pobłogosławieństwa samego pana premiera Tuska. Tym heroicznym zadaniem ,ma zająć się niczym Herakles naszych czasów, mąż wytrwały przy władzy, udały i wielu talentów; mianowicie  pan Tomasz Arabski.    Jak pamiętamy, wszystkie, po dziś dzień trwające, rewolucje i awantury   a r a b s k i e   ,wycelowane były w zamordyzm władzy, upersonifikowany   skoligaconym  BIURESTWEM   każdego ze szczebli - szczebli.

                                     A teraz trochę poważniej.     Jak spacyfikować hydrę biurokracji ?

                                 Może , na początek, udzieleniem odpowiedzi, na w sumie proste pytania.                              Czemu służy trójszczeblowa administracja w kraju jednorodnym  terytorialnie  i etnicznie ?  Komu potrzebne są powiaty,żyjące głównie z subwencji drogowej, jeśli nie tylko logistyce partii akurat trzymającej władzę  ?                                                                                                                                                           Czy w miejsce  struktur powiatowych, nie lepiej pozwolić na powoływanie dobrowolnych ,celowych i samofinansujących się  zrzeszeń gmin ?                                                                                                                        Po jakiego diabła istnieją dublujące się i powielające w kompetencjach, urzędy wojewódzkie i marszałkowskie ?   Wojewoda legatem rządu w terenie ? A gdyby tak, wybierać  go demokratycznie, jak komendanta   firemanów  w USA ?   Korona by komuś spadła ?   A marszałek województwa ; nie powinien przewodzić  terytorialnemu samorządowi, jeśli pochodzi z wyboru ? Coś nie tak ?

                                                        Sens tych pytań polega na tym, że być może, nie będziemy musieli umierać za polski Gdańsk, Szczecin, Kołobrzeg i Elbląg, ale za  kalesony  biurewnych czynowników.   Tyle w kraju mamy  ostatnio  przemarszów, pochodów, tłumnych wrzasków i sztandarów, łopoczących ulicami, a nikt jakoś nie kwapi się wyjść na miasto przeciw  nowotworowi biurokracji - z przerzutami i dalszą mutacją odbrukselską ,w toku.  A jeśli tak,  to  I'm sorry, very sorry :   NIECH ŻYJE NAM BIUROKRACJA !

           

                                  Wszystkim Znajomym, Przyjaciołom w  S-24 : dobrych, spokojnych, rodzinnych  i rozkosznych Świąt.    A teraz lecę do garów,w charakterze zręcznego czwororęcznego,hej !

                                     

                                              

adam kadmon
O mnie adam kadmon

Jestem istotą czującą , która swoje przeżyła.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka