Co łączy oba pierwsze wyznania ? Łączy mianowicie niechęć do polskiego państwa w obecnym kształcie : politycznym, ideowym, etyczno-moralnym,a nawet religijnym - zwłaszcza,gdy chodzi o wyznanie mojżeszowe.
Patrioci są nacjonalistami, kochają odwoływać się do tradycji romantycznych, Przedmurza, Chrystusa Narodów, wizji jagiellońskich oraz,wg uznania ,do ultrakatolicyzmu,nawet,gdy nazywają się Dorn. Są jadowitymi sceptykami, jeśli chodzi o konstrukcję państwa europejskiego. więc,jak postromantykom przystało,, szaleni w metodzie,nie widząc ( niedowidząc ) sprzeczności między anarchizacją państwa - w zamiarze jego wzmocnienia. Są ludzmi paradoksu ?
Sprzedawczyki nie są kupcami,chciaż wypisano im na sztandary hasła liberalizmu. W imię tego liberalizmu, budują państwo omnipotentne, w którym biurokracja jest prawie dwakroć liczniejsza od narodowej armii. Uprawiają z powodzeniem tę politykę w obliczu komputeryzacji, cyfryzacji, technologizacji wszystkiego,łącznie z publicznymi klopami,które w kraju nad Wisłą otwiera się z pompą i pokropkiem,a zamyka cichcem - z braku już nie papieru,ale żarówek. Drogich, europejskich żarówek.Sprzedawczyki, na ogół wyznają michnicyzm; jest to paranoidalna odmiana antyromantyzmu,odrzucającego pozytywistyczne wizje,a skupiająca się na nie leczonym poglądzie, jakoby Polacy byłi genetycznymi apaństwowcami, anarchistami i pijakami,którzy żadnego rodzimego państwa nie potrafią utrzymać przy sobie ; ergo - na khuy im ono potrzebne.
Co nie zmienia faktu,że pijają zarówno patrioci, jak sprzedawczyki, a dzieli ich tylko podejście do gatunków trunków i pory dnia/nocy. Patrioci charakteryzują się słabymi głowy w starciu z melexem ;ten ostatni jawić się może ,jako narowista kasztanka. Sprzedawczyki, jeśli chodzi o spożycie, też nie mogą się zbytnio pochwalić : wciąż przegrywają zawody z postkomu.. , sorreńki, działaczami lewicowymi średniostarszego autoramentu, zaprawionymi w moskiewskich grach i zabawach.
Patrioci chcą Polski silnej, sprzedawczyki - kochanej. Absolutnie przez wszystkich : do Madery po Sachalin. Sprzedawczyki, w poczuciu miłości słabo odwzajemnianej, gotowi są na nieomal wszystko; poświęcą się dla poglądów tak dalece, że nawet pojadą do Berlina nauczać Czarnego Misia,jak w ramach brania Europy za mordę, ma konsekwentnie postępować. Bo nie ważne są losy narodów, tylko banków i korporacji. Niemieckich i ruskich,też.
Czy sprzedawczyki sprzedadzą Polskę za michę soczewicy ? Ja nie wiem. Jeśli jednak wierzą we wszystko,co wierzą, a także w to, że nie stać jest Polaków na taki anachronizm, jak samodzielne państwo,to któż to wie. Można przecież zachować piękne pozory, pałace, limuzyny, Bałtyk i Tatry,oddając się w miekki pacht oligarchii franko-germańskiej ( czyt. germano-teutońskiej ),za apanaże kilkakroć bogatsze od obecnych, emerytury o stosownej obfitości i obdzielić przy tym wszelkimi frukty - kuzynów i znajomków królika.
Czy ktoś , w miarę przytomny, jest mi w stanie powiedzieć, czemu lansuje się ideę federalizmu, zamiast konfederacyjności - żywcem zerżniętej np. z takiej Szwajcarii, w której Europcia miniatur, ma się dobrze od blisko pół tysiąca lat, a kantony trzymają się mocno ? To taki z Sikorskiego anglofil ? Hi ! Tak, jak pieniądz euro,tak i wizja europejskiej federacji, może i pewnie stanie się po czasie - pierdzącą iluzją ; i g...no z tego , i smród nielichy !
Między nami mówiąc : każdy w Polsce może być liberałem,bo to niewielkie obciążenie ,ale nie każdy być może konserwatystą. Nie dość,że de mode, to jeszcze skojarzą go z bosonogim Cejrowskim !
Kochani kosmopolacy, trzymający w krzepkiej dłoni wszystkie sznurki : a z czym do Eurolandu - z takimi drogami, mostami, melioracją, przepustami, koleją i bezrobociem ? Z taką edukacją,massmediami, kulturą dofinansowywaną,choćby przedmiot sztuki był produktem odbytu ? Jeszcze jest wiele szkół po wsiach do zamknięcia. I jeszcze więcej gęb do uciszenia i przymknięcia. A po was - choćby potop.
Judasze, jak sama nazwa wskazuje, trudnią się i trwonią społeczną uwagę - judzeniem i pieprzeniem w bambus, ubrawszy się w zetlałe szatki lewicy socjalnej. Jako awangarda i ariergarda Siły Przewodniej, powinni co prędzej , stać się wdzięcznym motywem kolejnych kabaretowych nocy. Oto wielkość przemiany symbolów : z cepa i młota, na członka z gumy i świński ryj. Tylko pogratulować ideologicznej bliskości, szanowny panie Kwaśniewski.
Gwoli wyjaśnienia : jest mi równie daleko do jednej, drugiej i ostatniej opcji. To są emanacje partyjokratyzmu,a partyjokracja, jak mawiał nieodżałowanej pamięci Jerzy August hr. Sułkowski - to niezależnie od haseł i sztandarów - breja i szumowina. Więc wolę być absurdalnym indywidualistą, czego i Szanownemu Państwu, najserdeczniej życzę. Chociaż to trudne,ech !


Komentarze
Pokaż komentarze (5)