Na własne uszy widziałem obrazek - miód na moju duszu. Ukazał mi się Pan Premier, w iluminacji telewizorów wielu, w oprawie mikrofonów, w aureoli władzy.
I on, mistrz multum batalii wygranych, spraw pochowanych, chrześcijanin nowoczesny,bo wybiórczy , ZAKWĘKOLIŁ. Mianowicie, o panach doktorach : że ta ( ich ) forma protestu, jest nie do przyjęcia ! Jerrum pajtasz ! A jaka jest do przyjęcia ? Gdy się na tramwajowe tory położą i benzyną podpalą ? Komu ma być bliżej : lekarzom - do pacjentów, czy do kamaszy ? Czy tak ma być, że rozwiązaniem problemów służby zdrowia, jest utopienie jej w totalnej biurokracji, że bez wykładni i dodatkowych programów komputerowych ( na których jakiś pociotek królika nie straci ), nie da się normalnie leczyć ? LECZYĆ ? Ach, słuchajcie ! Więc to jest metoda na zbilansowanie kryzysu do zera : wysoka emigracja, jak najdalej za chlebem, wysoka umieralność ( wymieralność ) w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Polska krajem grabarzy, kamieniarzy ,oprawiaczy zwłok i krematoriów ?
Nie ma się z czego chichrać ! Trzeba Panu Premierowi ( oby żył wiecznie na polskiej emeryturze ) wyrażnie powiedzieć : nie , nie tędy droga, kochany. W gałę z Arłukowiczem, to Ty nie poharatasz . Nie ta liga podwórkowa. Więc nam tu nie KWĘKOL.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)