adamowa128-a
adamowa128-a
adam kadmon adam kadmon
273
BLOG

KANCLERZ ; METAMORFOZY

adam kadmon adam kadmon Polityka Obserwuj notkę 3

                                                                 To inny mit naszego Universum.                                                                         

                                                Zupełnie niedawno temu, kanclerz pobliskiej ,  niewielkiej galaktyki , doznał  swego rodzaju olśnienia, albo jak sam wolisz - iluminacji.  W wyniku wielu sprzecznych relacji i  wykluczających się  możliwości, uznał, że nie jest możliwe budowanie intergalaktycznej Federacji, bez utraty Atrybutów.   A dla mieszkańców galaktyki, tej malusiej, Atrybuty  - rzecz święta, bo krwią i blizną wywalczone, wydarte obcym, nienawistnym, złodziejom ich wolności.  Zamartwiał się nasz kanclerz niesłychanie, bo ambitny był, dumny i bardzo rozsądnie upatrywał  swą dalszą indywidualną fortunę  w samym centrum wydarzeń, dla których jednak jego świat, to były peryferia.

                                             Kłóciła się więc jego dusza z ambicją, rozsądek z podszeptem gorliwych doradców, a on sam - z innymi kanclerzami, których  koniecznie chciał mieć za przyjaciół.  Gdy doszło do roztrzygnięć, doradcy jak to doradcy, poukrywali się ,gdzie kto i jak tam mógł, jeno  echo szeptów  ich  wirowało w salonie. Kordegarda była pusta.  Wierni oficerowie odeszli , symbolicznie kalecząc policzek, iżby spoliczkowani, więc i wolni od wszelkiego byłi.

                                          Tak doszło do pomieszania  bezidei z bezradnością, bezczynności z bezsiłą. Odkrył kanclerz, że najboleśniejsze  w jego  prerogatywach , jest mówienie prawdy swemu ludowi. Mówienie wiarygodne na tyle,aby naród wiedział, że tak znaczy tak, a nie - nie. W jego kanclerskich, demokratycznych, ustach karminowych. Podszedł do bogatego trema w kordegardzie, spojrzał na człowieka  prze sobą; widok ten poruszył go i rozczulił  dogłębnie.  Kim-że był ?  Pionkiem  na arenie dziejów, władcą, o którym mimo chęci,  wkrótce zapomną. Ci ,  jemu wdzięczni i owi niechętni, nawet wrogi jego.

                                       Popatrzył raz jeszcze i pomyślał : czas na roztrzygnięcie. Jakże mam być, jeśli chcę mieć.  I polały się łzy rzęsiste z  kreatywnego PR-u.  Pojął bowiem oto nasz kanclerz  D'thuscu    PIERWSZĄ  ZASADĘ  AMBIWALENCJI, ogłoszoną  dawno, dawno temu przez jego Mistrza  i promotora :  JESTEM ZA , A NAWET PRZECIW.

adam kadmon
O mnie adam kadmon

Jestem istotą czującą , która swoje przeżyła.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka