Pytam piekielnie serio , bo temat jakoś spowszechniał, zszedł-był z areny wszelkich medialnych atrakcji, gniazduje gdzieś w niszowych ciemnych kątkach i moim zdaniem - ma się mimo PEŁNEJ POWAGI, coraz gorzej.
Przecież data 21 / 22 grudnia zbliża się wielgaśnymi kroki, na wyprzódki ze św. Miołajem, elfami i gromadą zapijaczonych reniferów. I co, proszę Kochanych Państwa ?
Tak absurdalnie jakoś skojarzyły mi się dwa fakty przewrotnie sprzężone : im więcej zadym na zachodzie Europy, związanych z rzekomo dramatyczną sytuacja ludów tamecznych, tym więcej atrakcyjnych ofert kredytów dawanych na już i prawie od ręki, bo urząd odpowiedzialny poluzował dotychczasowe, surowe kryteria. W Polsce. To taki kraj jest.
Doszło do tego, że na mojej poczcie (tej w środku ustrojstwa, na którym właśnie się wyżywam ) , pojawia się dziennie 25-30 fenomenalnie brzmiących ofert.
Sytuacja domowa stała się tak nieznośną i niekomfortową, iż małżonka moja jedyna, odbierając telefoniczne oferty , adresowane osobiście ku mnie , broni miru domowego tak :
Bank : - Srutututu , tu Bank Taki a Taki, czy mogę z panem Adamem ?-
Moja rodzona żona : - Przepraszam, to nie jest możliwe !-
- A czemu, jeśli można wiedzieć ? KIEDYŚ się nami interesował !--
- Niestety, nie i to od dawna. On głucho-niemy jest . -
- Och, jak mi przykro - mówi Bank - Od dawna małżonek tak ma ?
- Cierpi skutki traumy. Po ostatnim kredycie, gdy się dowiedział, że musi
oddać. Nawet po końcu świata ! -
Myślę sobie, Szanowni, że może jednak dać się namówić i brać do oporu. Banki przecież zmuszają kredytobiorców do ubezpieczenia i to w dodatku - z plusem i opcją.
No to ubezpieczajmy się na wyprzódki od przykrości związanych z końcem świata i bierzmy, i bierzmy ! Co chceszmy. Teraz idę rozdeptać to brzęczące g...
SURSUM CORDA !


Komentarze
Pokaż komentarze (7)