Z artykułu dowiesz się:
- Brak polskiej ustawy wdrażającej MiCA powoduje chaos prawny na rynku kryptowalut i utrudnia firmom uzyskanie licencji CASP
- Eksperci ostrzegają, że opóźnienia mogą doprowadzić do odpływu polskich firm krypto do innych państw UE
- Zagraniczne podmioty z licencjami w innych krajach Unii mogą łatwiej wejść na polski rynek niż lokalne firmy
- Polska ryzykuje postępowaniem przed TSUE i utratą szansy na rozwój nowoczesnego sektora finansowego
- MiCA wymaga wyznaczenia organu nadzoru oraz sankcji w ustawie. To tylko tyle i aż tyle. Bez tej lokalnej ustawy nie da się uzyskać zezwolenia, ścigać naruszeń i rozwijać działalności w Polsce, ani w ogóle jej prowadzić. W rozporządzeniu funkcjonuje tzw. metoda świadczenia usług na zasadzie reverse solicitation, aczkolwiek stosowanie jej będzie dla firm pozaunijnych ekstremalnie trudne. Nie mogłyby one podejmować jakichkolwiek działań marketingowych w UE - komentuje Maciej Grzegorczyk, radca prawny i doradca podatkowy.
Brak ustawy MiCA blokuje licencje dla firm kryptowalutowych
Karol Sobków ze Stowarzyszenia Blockchain Polska zaznacza, że MiCA ma co do zasady bezpośrednie zastosowanie we wszystkich państwach UE, niezależnie od tego, czy przyjęto krajową ustawę uzupełniającą. Brak uchwalenia odpowiednich przepisów krajowych ma znaczenie. W praktyce brak przyjęcia wymaganych środków krajowych może prowadzić do wszczęcia przez Komisję Europejską postępowania naruszeniowego przeciwko danemu państwu członkowskiemu.
W przypadku braku usunięcia uchybienia dochodzi do skierowania sprawy do TSUE, a nawet do nałożenia sankcji finansowych. Na niepewnej sytuacji związanej z polską ustawą zapewniającą stosowanie rozporządzenia MiCA zyskują spółki zagraniczne. Brak ustawy nie powstrzyma ekspansji spółek zagranicznych, posiadających licencję CASP w innych państwach członkowskich UE, na polski rynek.
Polskie firmy krypto rozważają przenosiny do innych krajów UE
- Opóźnienie ustawy krajowej rodzi niepewność co do długości okresów przejściowych i wymogów KNF. Firmy, które planowały aplikować o zezwolenie w Polsce, muszą weryfikować harmonogramy i budżety. Zbudowanie lokalnej substancji to duże wyzwanie związane z zatrudnieniem i ze zrozumieniem lokalnych przepisów oraz praktyki. Obserwujemy już relokację działalności krajowych podmiotów do innych jurysdykcji UE – zauważa Sławomir Zawadzki, ekspert z Kanga Exchange.
Jeżeli polska firma musi przenieść licencję, centrum decyzyjne albo istotną część działalności za granicę, wygrywa państwo, które potrafi regulować sprawniej. Zyskują też najwięksi międzynarodowi gracze, bo okres niepewności jest dla nich łatwiejszy do przetrwania niż dla małych i średnich firm krajowych.
–Polskie firmy tracą czas, pieniądze i przewidywalność. Polscy klienci tracą jasność, kto ich chroni i do kogo mogą się zwrócić w razie problemów. Państwo traci szansę na zbudowanie kompetencji w jednym z najważniejszych segmentów nowoczesnych finansów – analizuje dr hab. Krzysztof Piech, prof. Uniwersytetu Łazarskiego.
Polska może stracić nowoczesny sektor finansowy
Natomiast Karol Sobków zwraca uwagę na sytuację polskich firm działających na tym rynku. O ile są one wpisane do rejestru VASP, mogą legalnie prowadzić działalność do końca czerwca 2026 roku. Po tym okresie działalność ta stanie się już nielegalna. Jednak firmy te nie mogą ubiegać się o uzyskanie licencji z uwagi na brak ustawy. W praktyce więc zostaną postawione w sytuacji, w której dalsze prowadzenie działalności będzie niezgodne z prawem. Ekspert dodaje, że brak ustawy oznacza też brak wyznaczonego organu nadzoru, a w konsekwencji także brak możliwości nakładania sankcji za prowadzenie działalności przez te firmy. Może to prowadzić do sytuacji, w której podmioty będą świadczyć usługi bez wymaganej licencji w sposób nielegalny, ale faktycznie bez ryzyka ukarania. Nie będzie bowiem organu właściwego do egzekwowania tych przepisów.
Obecnie w Sejmie toczy się kilka równoległych prac nad uregulowaniem rynku kryptoaktywów w Polsce.
– Jeżeli będzie wola polityczna, można uchwalić krótką ustawę wykonawczą relatywnie szybko. Nie ma konieczności pisania wszystkiego od nowa. Stan niepewności może więc potrwać od kilku tygodni do nawet wielu miesięcy – podsumowuje prof. Krzysztof Piech.
Fot. Monday News
Tomasz Wypych






Komentarze
Pokaż komentarze (2)