O przypadku Heńka pisałem 1-go czerwca : ubogi rencista ma na swojej łące stawek, wziął więc sieć i nałowił w nim ryby szt. 9 , w tym 3 okonie, 2 karaski, 3 krąpie zwane picusiami i 1 płotkę. Wartość połowu - 9 złotych polskich i 5 groszy tej-że narodowości.. Wskutek donosu do prokuratora, autorstwa prawdopodobnie PZW , oskarżono go o kłusownictwo. Albowiem ziemia, Heńka, staw Heńka, i woda takoż, ale ryby już nie. Trafiły tam z okolicznej rzeki, gdy wylała. Mądry prokurator pomyślałby o tym, czym naraził się koncesjonowanym wędkarzom rencista Heniek, a znając samo życie, sprawie łeb ukręcił i było by po sprawie. Mądry tak, ten nie. Ten do sądu poleciał. Sąd uznał szkodliwość czynu i rencistę pokarał trzema miesiącami ograniczenia wolności, z obowiązkiem wykonania prac społecznie użytecznych. Ten-że sąd w swojej mądrości okazał litość i wykonanie kary warunkowo zawiesił. Więc nieustający prokurator, do sądu wyższej instncji : sru-tu-tu, tup,tup.
Aha : sąd nie miał żadnej pewności, że Heniek posiadając wodę stojącą, pozyskał ryby z wody płynącej. Więc dano wiarę jednej ze stron, silniejszej ,chociaż nikt na oczy nie widział, jak ryby z rzeki, do heńkowego stawku sobie przechodzą. Bo, proszę Państwa, mogły też przylecieć ; tę banalną prawdę zna każdy wędkarz, zwłaszcza zrzeszony. Odbywa się to następująco : leci sobie ptaszka wodna, płetwiasta, zobaczyła spłachetek wody, to i wzięła , przysiadła. Druga i trzecia też, albowiem one tak mają. A wraz znimi, uczepiona do pierza, ikra . Ikra lubi wędrować; gdyby nie lubiła, to większość bezdopływowych stawków zapełniałyby stawonogi, raki- pustelniki i puszki po piwie. Ergo - proces był poszlakowy.
Razem spraw było pięć. Ktoś za nie zapłacił. Może nawet odbyła się wizja lokalna z udziałem zbrodniarza ?
To wszystko skończyło się, jak musiało : sąd wyższej instancji, w poczuciu totalnego absurdu, heńkową aferę odesłał do kosza. Pozostaje niesmak i sieczka w głowie. To na coś takiego łożą podatnicy ? Żeby mieli się z czego śmiać satyrycy i Kamil Durczok ? Przecież to historia prawdziwa, z prawdziwym człowiekiem w roli głównej, który dotąd nie może pojąć, skąd tyle we władzy determinacji , złej woli, wręcz opętania, byle tylko Heńkowi dowalić. Ja podejrzewam, że podobnie jak wielu naiwnych, prostodusznych, wierzących w szczerość intencji państwa i jego agend, podreptał inawlida do sądu, z nadzieją ,że to wszystko to jakiś żart, nieporozumienie, pomyłka. A że biedny jest Heniek, to i papugi na wszelki wypadek nie brał. Albowiem po co ?
Po tym wszystkim, papuga jakiś niedurny, Heńka sam znalazł. I teraz pan Henryk rażno się odgraża, że pójdzie do sądów, trybunałów i samego Strasburga, by o godziwą rekompensatę w treści i formie, o satysfakcję z państwem polskim walczyć. Za sponiewieranie człowieka, który na swojej ziemi, w swoim oczku, 9 rybek skłusował. Na tego państwa szkodę i ubytek.
Ludzie, czy w naszym kraju Dzień Świra panuje cały rok ?


Komentarze
Pokaż komentarze (10)