Mój osobisty ogląd polskiego świata politycznego, jest skończenie absurdalny. Składa się na to sporo lat życia, które tocząc się aktywnie i na rzecz pewnych potrzeb społecznych i środowiskowych , napotykało bariery , głównie polegajace na niemożliwości przebycia konkretnych właściwości systemu. Systemu kulawego , nikczemniejącego, parszywiejącego, ale wciąż komplementarnego. Dodać warto - schizoidalnego. Powiadam tu o niczym innym , tylko o polskiej demokracji parlamentarnej , kreaturze quasi-demokratycznej. Paradoks tego systemu polega na tym, że osiem miesięcy przed wyborami wyznaczającymi kontynuację legalizacji władzy, w gabinetach i w gremiach decyzyjnych , odbywa się targowisko próżności, efektem którego jest wyłonienie listy kandydatów do naczelnej władzy ustawodawczej. System jest CHORY, bo nas wyborców zmusza do opowiedzenia się albo za rybką, albo za rybką. System nie przewiduje wariantowego, partyjnego wyboru pipki lub akwarium.
Efekt tego jest taki, że do parlamentu trafiają nie ci, których radzi byśmy widzieć , ale ci, którzy powinni, ponieważ choćby na początek, dobre marionetek, wrażenie sprawiają. System pokazuje wyrażnie opcję : coś za coś. Końcowym efektem - patologia na każdym decyzyjnym szczeblu władzy w Polsce. Wszędzie i zawsze , tam, gdzie interesy grup interesów, stają w sprzeczności ze zwyczajną , ludzką przyzwoitością.
Nie jestem psychologiem społecznym, by wyrokować o psychicznej patologii systemu, jednak, nawet i tylko na zdrowy rozum, coś na rzeczy jest.
Pewna nauka dla nas, jako narodu, wpierw popłynęła z Węgier, ale tę raczej zignorowaliśmy jako lud boży , atoli teraz płynie z obszaru znacznie bliższego - z Ukrainy. Czy jest wielka różnica między krajem, w którym władzę sprawuje w sposób parademokratyczny, sprzedajna oligarchia i ponadnarodowe banki oraz grupy kapitałowe, a krajem, który ma u siebie te same przywary i na dodatek stanowi fragment większej całości, jaką jest U E ? No, proszę?
Dlatego, w trosce o wspólną przyszłość, z myślą o wygraniu walki z patologami KAŻDEJ włady, pięknie proszę, abyśmy zastanowili się nad potrzebą pilnego utworzenia w UKOCHANYM KRAJU, powołanego przez nas samych, społecznego CENTRUM OBRONY NARODU PRZED POLITYKAMI..
Nie żadnego ruchu, stowarzyszenia, antysystemowej partii, tylko instytucji całkowicie społecznej, wypływającej z potrzeby narodu, którego każdy kiwa, jak tylko może i jeszcze żąda za do dodatkowych gratyfikacji.
Rozbudowa kompleksu parlamentarnego ? A czemu nie realizacja obietnicy tuskowej o zmniejszonym o połowę Sejmie i likwidacji " Izby dumania" ?
Pozostaje tylko mały, maleńki problem : kto , po nazwisku i imieniu , do tego Centrum ? Wedle jakich kompetencji i zasług ? Propozycje radbym od Kol / Kol. poznać od zaraz.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)