Żurnaliści, ludek bezczelny, arogancki , nie mają dla niego żadnego szacunku, ni respektu. Nie chcą widzieć ogromu starań męża boleściwego, który z najwyższym poświęceniem objeżdża stolice cywilizowanych ludów , namawiając tameczne towarzycha u władzy , aby cokolwiek zrobiły dla bratniej nam Ukrainy , na jej rzecz, dla własnego dobrego samopoczucia , dla misji - wreszcie.
Przecież cywilizacja wg. kanonów Zachodu, na Ukrainę nie sięga , przecież dopiero co szlak przeciera w Polsce, przedmurzu Chrześcijaństwa , więc tylko należy narodom za Odrą ponownie tłumaczyć, gdzie leży Bug i jak nie należy tego jeziora obchadzać.
W stan niezbadanego do dziś osłupienia , musiała postawić anonimową opinię publiczną tu i tam , wspólna konferencja prasowa Mutti Anieli z honourable Tuskiem. Kanclerzyca zgodziła się kwękoląc, że coś wobec kryzysu trzeba zrobić, powinno się uczynić , oraz że przedsięwziąć należy i poniekąd , atoli... Czyli : monitorować, analizować, racjonalnie , acz delikatnie by nie urazić nikogo, najbardziej Samostijnej - zachowywać się.
Nie dziwota zatem , że nasze wzmożone premierzysko nawet w dni te nie zajarzyło , że zle się dzieje w panśtwie duń... , tfu - polskim , ze szczególnym uwzględnieniem wschodu i południowego wschodu , za którym już tylko Ukraina.
( A że Zachód wesół, syty, gender i bogaty , to i chętnie pospogląda na widowisko z rozlewem krwi , w roli niezastąpionej , jak to przecież nie tak dawno robił przy okazji masakry bałkańskiej , tego szaleństwa , które ogrnęło, zdawało by się - ludzi. Niestety, to nie jego twarz uratowały reglamentowane bombardowania, w końcowej fazie jugo-amoku ).
- Co robić ? - powinien pomyśleć po leninowsku pan premier , aby go nie męczyć takimi duperelami , jak zima zimą .
Skromnym zdaniem prześmiewcy , mogłby zaraz po porannej dla zdrowotności przebieżce, stanąć w obliczu narodu, który jeszcze nie wyjechał do ciepych stron na zimowe ferie i zapowiedzieć - z uwagi na uwagę i kryzys u granic - częściową mobilizację. Mam na myśli moblizację wojskową ,łacznie z korpusem kapelanów, tak ? Biorąc - a jakże - w kamasze aroganckich krzykaczy z PiS-u , malkontentów z lewej i prawej lewicy , radykałów palikotnych , a krnąbrnego koalicjanta przymusić do obowiązkowch dostaw dla wojska : a to papryki, arbuzów, cytrusów i szpeku.
Armia ta, odpowiednio wyfasowana i pilnowana przez najęte agencje ochrony ludzi i mienia, wyposażona w nowiutkie, samobieżne armato-haubice kal. 122, z których pancerzy łuski już nie spadają, w podwodne czołgi, które być może nawet nie zanurzą się w toń Bugu, otóż siła ta , bez większego trudu, aby zająć pozycje na granicach , raz -dwa odśnieży , nawet saperkami, wszystko co należy odśnieżyć i kwita.
Mówiąc zasię już śmiertelnie serio , nie możemy dopuścić aby powstała republika Hałyczyna. Bo kiedy barbarzyńcy nam staną u bram, nie będzie czasu, aby analizować i polemizować z RAPORTEM z OBLĘŻONEGO MIASTA.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)