Pewien znany przed laty , korespondent Telewizji Polskiej , dość dawno temu żalił się donośnie - ale już w tym wieku - że chociaż przebywał w Moskwie solidny szmat czasu , to się okazało ,że nikogo nie zna. Rozwiedli się wszyscy.
W Salonie jestem niezły szmat czasu; w tym roku, dokładnie w Dniu Dziecka , minie mi siedem lat zażywnej obecności. Przez ten okres jednak, cokolwiek to znaczy, gówniarstwo zdołało solidnie podrosnąć , rozejrzeć się w życiu , smakiem jego zachłysnąć , urokiem , także - jedną, drugą klęską.
Jak kochają młodzi ,wykształceni , z wielkich miast , mniej-więcej wiadomo : zdążyli już nieco postarzeć się , zgorzchnieć , nasiąknąć cynizmem , co zatem idzie , mogą już także być po pierwszym , matrymonialnym , miłosnym zawodzie. Jeszcze nie weszli w smugę cienia, a już być może - tęgo doświadczeni.
Toteż pytanie , zapewne natury retorycznej , dotyka raczej pokolenia obecnych dwudziestoparolatków. Plus-minus , w każdą stronę , bo proces dojrzewania , zdecydowanie przyspiesza.
Pomnę kilka dyskusji tutaj toczonych , inicjowanych na ten-że temat. Z reguły zawsze zmierzały tylko w jednym kierunku : chemicznych skłonności, toteż bardzo proszę - najmniej na uwadze mieć feromony ,inne zapachy i stwierdzenia, że zawsze ciągnie swój do swego tylko po to, by stwierdzić, że oto w praktyce , stała się pomyłka.
POmyłką jest tylko skłonność zbyt naiwna do pewnej partii , mającej w programie ogrom miłości. Wypisz , wymaluj - ocean.
Interesuje mnie ,co dziś , w drugiej dekadzie XXI wieku , o miłości myślą , jak ją doświadczają, z jakimi problemami borykać się mogą , ci bardzo młodzi ,ale już dorośli, wchodzący w życia doświadczenia codzienne. Jakie wyznają poglądy : o uczuciach nieco wyższego rzędu , jakimi na ich temat kierują się zdaniami ; czy je z resztą , mają ? Jakimi , czyimi wzorcami kierują się w uczuciowym zaangażowaniu , na jakie muszą się zgadzać w praktyce, bo to rzeczywistość skrzeczy, jakie kompromisy już podejmują, licząc na swój osobisty łut szczęścia.
Co z ideałem miłości , czy jeszcze istnieje ; jakże funkcjonuje , jak się go w imię pragmatyzmu pozbywa, by życie nie było per saldo - tak nieznośnie przewidywalne, aż nudne. A może istnieje pogląd głoszący , że wszystko , co im się znudziło , podlega wymazaniu - już i teraz ,niczym ciążący balst ?
Tak sobie, durnowato pytam ; starsza wnuczka poszła już do szkoły i nawet nie obejrzę się , gdy przestaną interesować ją lalki.
Istnieją , działają dziś jakieś , kulturowe wzorce , czy tylko trendy narzucane przez telewizory i bulwarówki ?
Przepraszam , że pytam.



Komentarze
Pokaż komentarze (30)