foto by Kadmonowa (autoportret)
foto by Kadmonowa (autoportret)
Serafinsky Serafinsky
214
BLOG

Akademia ku Czci

Serafinsky Serafinsky Społeczeństwo Obserwuj notkę 18

Czas jest cholera okropna. Nigdy nie próżnuje, nie zasypia, nie daje się spowolnić. W ogóle się nie daje, zatem ni zgruszki, ni z pietruszki - sypnęło nam - mnie i zwiniętemu  A. Kadmonowi rocznicą 40 - lecia małżeńskiej katorgi. Właśnie dziś. Wiem, że mogą paść tu słowa  różne,  ale z wyrazami współczucia, kondolencjami                                   i podtrzymaniami na duchu , proszę się zbyt nie rozpędzać. I tak  - z górki.

 

 

 
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
 

Idzie Gepard przez dżunglę i słyszy wołanie:
- Na pomoc, help!
Patrzy, a tu Słoń wpadł do rozpadliny i nie może wyjść.
Słoń:
- Pomóż mi wyjść!
Gepard:
- No dobra - podaje mu łapę i ciągnie. Ale Słoń jest za ciężki.
- Słuchaj, skocze po mojego kumpla Jaguara to razem cię
wyciągniemy.
Po pewnym czasie przyszedł Gepard z Jaguarem i wyciągnęli Słonia.
Minął tydzień. Idzie Słoń przez dżunglę i słyszy wołanie o pomoc. Patrzy, a tu Gepard wpadł do rozpadliny.
Gepard:
- Pomóż mi, Słoniu!
Słoń:
- No jasne, mój przyjacielu! Podam ci mojego członka, złapiesz się go i cię wyciągnę, OK?
Słoń podał członka Gepardowi.
Ten złapał się i wyszedł z dziury.

MORAŁ:
Jak masz dużego członka to niepotrzebny ci Jaguar.

 

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Henryk ma 95 lat i mieszka w domu starców.Każdego wieczoru, po kolacji Henryk wychodził do ogrodu, siadał na swoim ulubionym fotelu i wspominał swoje życie. Pewnego wieczoru, 87-letnia Stefania spotkała go w ogrodzie. Przysiadła się i zaczęli rozmawiać. Po krótkiej konwersacji Henryk zwraca się do Stefanii z pytaniem:-Wiesz o czym już całkiem zapomniałem?-O czym?-O seksie.-Ty stary pierniku! Nie stanąłby ci nawet gdybyś miał przyłożony pistolet do głowy!-Wiem ale było by miło gdyby ktoś potrzymał go chociaż w ręce.I Stefania zgodziła się. Rozpięła Henrykowi rozporek i wzięła jego pomarszczonego fi**ka do ręki. Od tego czas co wieczór spotykali się w ogrodzie. Jednak pewnego dnia Stefania nie zastała Henryka w umówionym miejscu. Zaniepokojona (wszak w tym wieku o wypadek łatwo) poczęła go szukać. Znalazła Henryka w najdalszym kacie ogrodu a jego fi**ka trzymała w ręku89-letnia Zofia. Stefania nie wytrzymała i krzyknęła ze łzami w oczach:-Ty rozpustniku! Co takiego ma ta lafirynda czego ja nie mam?!  -Parkinsona ?! -


----------------------------------------------------------------------------------------------------------



15 lipca 1410 roku. Wstaje świt. W lesie budzi się polski obóz. Poranny posiłek, modlitwa. Jagiełło staje przed namiotem, powiadomiony o przybyciu posłów krzyżackich. - Panie, Wielki Mistrz, Ulrich von Jungingen, proponuje, by zamiast toczyć tu krwawą bitwę i stracić kwiat rycerstwa, wyznaczyć jednego z każdej ze stron. Niech oni stoczą pojedynek,a który z nich zwycięży, tego strona uznana zostanie za zwycięską w całej bitwie. Po chwili namysłu Jagiełło się zgodził. Posłowie odjechali, a Jagiełło podążył do namiotów rycerzy. - Słuchaj Zawisza, zamiast bitwy będzie pojedynek - pójdziesz walczyć o wygraną bitwę ? - No wiesz Władek, pojutrze tak. No może jutro... Ale dziś nie dam rady. Rozumiesz, imprezka była, daliśmy czadu no i ... Po prostu nie dam rady.Król udał się więc do kolejnego rycerza: - Powała, pójdziesz walczyć w pojedynku o wygraną bitwę ? - Sorki Władek, wczoraj była imprezka u Zawiszy. Daliśmy czadu no i wiesz.... Pojutrze spoko, dziś nie dam po prostu rady.... Udał się więc Jagiełło do kolejnego namiotu: - Zbyszko, pójdziesz walczyćo wygraną bitwę ? - Królu złoty, nie dam rady. Była imprezka ...- Tak, tak, wiem - u Zawiszy.Kto jeszcze tam był ? - No chyba wszyscy...- Zwołaj wojska, niech się ustawią w szeregu pod lasem...Stanęło więc polskie wojsko pod lasem, naprzeciw król - Słuchajcie, będzie pojedynek o wygraną bitwę.Czy ktoś z was jest w stanie stanąć do niego?Siedzą rycerze w kulbakach,każdy łypie na drugiego, głowy pospuszczali. Nikt niechce... Nagle słychać: - JA , JA, JA CHCĘ !! JA PÓJDĘ !!! - Rozglądają się i widzą - stary dziad z brodą do pasa,ubrany w jakiś taki jutowy worek, łachmany. - Rany Boskie, nie ma nikogo innego ???? -No i nikogo innego nie było. Dali więc dziadkowi długi dwuręczny miecz. Idzie dziadek przez pole, miecza nie dał rady dźwignąć więc ciągnie go za sobą .... PatrząPolacy, a z przeciwnej strony wyjeżdża na koniu wielkim jak stodoła zakuty cały w lśniącą zbroję wielki jak dąb rycerz. Jagiełło chwyta się za głowę i jęczy, a Polacy wrzeszczą:   - Dziaaaadeeeeek!!! W nooooogiiiiii!!! W noooooogggiiiiiiiiiiiiiii!!! - Rycerz niemiecki jednak już ruszył, dopadł dziadka któryw ogóle nie zamierzał uciekać, podniósł sie tuman kurzu. Nic nie widać tylko jakieś takie jęki słychać. Po chwili wiatr oczyścił pole z pyłu. Patrzą Polacy a tam koń bez nóg, Krzyżak bez nóg, a dziadek stoi i trzęsące się ręka trzyma miecz na gardle Niemca. I mówi:  - Masz szczęście ch*ju, że krzyczeli "w nogi", bo bym ci łeb upie**olił !!! -

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 
 
Serafinsky
O mnie Serafinsky

Jestem istotą czującą , która swoje przeżyła.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo