1 obserwujący
20 notek
8295 odsłon
  231   0

Smog w Polsce, czyli cywilizacja śmierci w praktyce - Część 2

image

Wpis ten jest kontynuacją wpisu o fatalnej jakości powietrza. Na powyższym zdjęciu filtr powietrza z lewej strony pracował przez dwa tygodnie i po tak krótkim czasie jest tak zanieczyszczony, że nie nadaje się do użycia. Filtr po prawej stronie był fabrycznie nowy. Oba filtry zamontowano w budynku mieszkalnym niedaleko morza, czyli w jednym z mniej zanieczyszczonych regionów Polski.

W komentarzach do części pierwszej pojawił się szereg zaskakujących tez dotyczących smogu i jego wpływu na ludzkie zdrowie. Użytkownik @Charakternik napisał:

G*** prawda.Smog powstaje na skutek inwersji powietrza.Zanieczyszczenia zawarte w atmosferze do wysokości kilkunastu km nagle tworzą warstwę kilkuset metrów przy powierzchni ziemi i to jest główna przyczyna powstawania suchego smogu, bez mgły albo smogu klasycznego z mgłą.Zanieczyszczenie powietrza na całym świecie jest średnio takie samo.

Faktem jest, że z największym stężeniem zanieczyszczeń w powietrzu mamy do czynienia w przypadku wystąpienia inwersji termicznej. W sytuacji normalnej temperatura maleje wraz ze wzrostem wysokości, średnio o 0,6K na 100 m. Inwersja termiczna to po prostu wzrost temperatury wraz z wysokością. Z racji tego że cieplejsze powietrze jest lżejsze, w przypadku inwersji mamy do czynienia z osiadaniem powietrza, a zatem i zanieczyszczeń, które kumulują się wówczas na niskiej wysokości. Dowodem na fałszywość ostatniego zdania natomiast mogą być następujące mapy:

https://airindex.eea.europa.eu/Map/AQI/Viewer/

https://www.economist.com/graphic-detail/2021/01/30/polands-coal-fired-home-heating-creates-widespread-pollution?utm_campaign=editorial-social&utm_medium=social-organic&utm_source=twitter

Wyraźnie widać, że stężenie PM2.5 jest w Polsce wyższe niż w krajach Europy Zachodniej.

Jak wspomniałem w części pierwszej, najwyższe stężenie szkodliwych substancji w powietrzu występuje na południu Polski, co wynika z górzystej rzeźby terenu, niskich prędkości wiatru oraz rozwiniętego przemysłu ciężkiego. GUS podał że w styczniu 2016 roku zmarło w Polsce 35,4 tys. osób, natomiast rok później liczba zgonów wyniosła 43,8 tys. Oznacza to że w styczniu 2017 z jakiegoś powodu zmarło o 8 tysięcy Polaków więcej. W styczniu 2017 roku nie było żadnej pandemii, nie doszło też do klęsk żywiołowych. Dane PZH wskazują że na grypę zapadło wówczas 885 tysięcy osób, rok wcześniej 367 tysięcy. Dla grypy sezonowej CFR wynosi 0,1-0,5%, a to oznacza, że grypie można przypisać maksymalnie ok. 2,5 tysiąca nadmiarowych zgonów, a zapewne mniej. Zatrucia czadem rocznie zabijają maksymalnie kilkaset osób, więc również nie mogą tłumaczyć wzrostu liczby zgonów ze stycznia 2017. Również zamarznięcia nie mogą tłumaczyć tej różnicy, gdyż w ciągu jednego miesiąca następuje ich kilkadziesiąt. Wygląda na to, że większe niż zwykle stężenie smogu zabiło o 5-7 tysięcy Polaków w ciągu zaledwie jednego miesiąca niż zwykle, przy czym "zwykle" to nadal tysiące zgonów miesięcznie.

Jaka natomiast pogoda panowała w pierwszym miesiącu 2017 roku? Styczeń sprzed czterech lat był w skali ogólnopolskiej najzimniejszy w latach 2011-2021. Co ważne, największe ujemne odchylenie temperatury notowano na południu i południowym wschodzie Polski. W Zakopanem styczeń 2017 był najchłodniejszy od 1987 roku, przynosząc średnią na poziomie -7,6*C. Oprócz niskich temperatur w styczniu 2017 również prędkość wiatru przybrała wartości poniżej średniej. Kombinacja wyżej wymienionych czynników doprowadziła do wyjątkowo wysokich stężeń szkodliwych substancji w powietrzu.

Innym dowodem zabójczości smogu może być słynny smog londyński z 1952 r., przywoływany jako modelowy przykład szkodliwości zanieczyszczenia powietrza. 5 grudnia 1952 roku znacząco wzrosły stężenia pyłów zawieszonych i dwutlenku siarki. Utrzymywały się na znacząco podwyższonym poziomie przez następne kilka dni. Jak przełożyło się to na śmiertelność?

23-29 listopada 1952 - 1902 zgony

30 listopada-6 grudnia 1952 - 2062 zgony

7-13 grudnia 1952 - 4703 zgony (!!!)

Oszacowano, że łącznie ten incydent smogowy doprowadził do 12 tysięcy nadmiarowych zgonów. Brytyjski spis ludności z 1951 roku wykazał, że Londyn liczył wówczas 8 196 807 mieszkańców. Oznacza to, że gdyby taki smog pojawił się w Polsce, życie stracić mogłoby około 55 tysięcy osób. Przypomnę, że koronawirus zabił dotychczas wg danych oficjalnych 40 tysięcy osób. Na nasze szczęście smog, z którym mierzymy się dzisiaj, jest łagodniejszy niż ten, z którym mierzyli się londyńczycy niemal 70 lat temu. Tym niemniej nadal jestem zdania, że w tej dziedzinie może być znacznie lepiej niż obecnie. Pamiętajmy, że smog nie jest zjawiskiem jednorazowym, jest trwałym elementem naszego życia i płacimy za to niemałą cenę.

Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości