Posiedzenie Sądu Najwyższego ws. ważności wyborów wyznaczono na dzień 3.08.2010 roku. Tymczasem rozpatrywanie protestów wyborczych przypomina - jak twierdzą wnioskodawcy protestów - cyrk.
Według informacji SN wpłynęło łącznie 373 protesty wyborcze, z czego 41 poza terminem ustawowym. 332 zostało wniesionych w terminie z czego 210 w ramach Akcji Protest Wyborczy w związku z nieogłoszeniem stanu klęski żywiołowej. Po rozpoznaniu 348 protestów aż 115 pozostawiono bez dalszego biegu, a 227 uznano za niezasadne (z tym że w 206 wypadkach pozostawiono je w części bez dalszego biegu). Uznano tylko 6 protestów, ale naruszenie nie miało wpływu na wynik wyborów. Pozostało zatem do rozpatrzenia 25 protestów i wszystko wskazuje na to, iż podzielą los pozostałych. Innymi słowy Sąd Najwyższy wogóle nie bada zasadności protestów, szukając pretekstów formalnych do ich pozostawienia bez dalszego biegu..
Ponadto zgodnie z przepisami prawa SN powinien z urzędu przesłać wnioskodawcom protestów postanowienia wraz z uzasadnieniem, na które powinno przysługiwać prawo zażalenia (zgodnie z przepisami trybu postępowania nieprocesowego z kpc). Tymczasem wnioskodawcy protestów wciąż nie otrzymali postanowień od SN, przez co pozbawieni zostali młożliwości złożenia zażalenia przed uchwałą ws. ważności wyborów. SN także nie informuje opinii publicznej o przyczynach pozostawienia protestów bez dalszego biegu. Nie poinformował także dra Daniela Alain Korony o losie jego wniosku o przeprowadzenie czynności dowodowych dot. kwestii powodziowych.
Wszystko odbywa się za zamkniętymi drzwiami, w obawie przed opinią publiczną, a fałszerstwa i manipulacje które miały miejsce w tych wyborach nie są w rzeczywistości weryfikowane.


Komentarze
Pokaż komentarze