Tzw "niezani spracy" z polecenia Kancelarii Prezydenta RP pod osłona nocy z 15 a 16 września br. usunęli krzyż z sprzed Pałacu Prezydenckiego na Krakowskim Przedmieściu. Barierki pozostały, by nie dopuścić ludzi w tym miejscu. Po raz kolejny władza pokazuje arogancję i butę, przypominającą najgorsze wzorce z czasów komunizmu, kiedy np. pod osłoną nocy chowano zabitych stoczniowców w grudniu 1970 roku. Minęło 40 lat, podobno jest inny ustrój (demokratyczny), metody władzy podobne. Podobno krzyż przeniesiono do kaplicy prezydenckiej, czyli krzyż został zaaresztowany przez prezydenta RP.
Małgorzata Wassermann, córka Zbigniewa Wassermanna, w następujący sposób skomentowała usunięcie krzyża: "Jestem w strasznym szoku. To, co się teraz stało uważam za bardzo haniebne. Mam wrażenie, że od dłuższego czasu jesteśmy stawiani przed faktami dokonanymi. Nie spodziewałam się, że do czegoś takiego może dojść ... mnie ten krzyż był symbolem ogromnej solidarności społecznej, został postawiony w największym zrywie serca. Nie wiem, dlaczego władza wywołała konflikt wokół krzyża. Odnoszę wrażenie, że zrobiła to dlatego, aby nie mówić o postępach w śledztwie dot. katastrofy smoleńskiej" - dodaje (wiadomości24.pl)


Komentarze
Pokaż komentarze (8)