Rada Miejska w Łodzi 12 lutego br. wyraziła zgodę na postawienie w mieście pomnika tragicznie zmarłego prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. O budowę pomnika b. prezydenta i skwer jego imienia zaapelowali radni PiS. Lider klubu Prawa i Sprawiedliwości w łódzkim samorządzie Piotr Adamczyk zwrócił uwagę, że pomnik nie będzie wybudowany z pieniędzy miejskich, ale z zebranych wśród mieszkańców Łodzi. Miałby on stanąć w centrum miasta w pobliżu budynku, w którym znajduje się magistrat oraz Urząd Wojewódzki( pl. Komuny Paryskiej w okolicy stacji paliw). Sama budowa pomnika miała być sfinansowana ze zbiórki publicznej. Inicjatorem której miał być "Ruch Społeczny im. Prezydenta Rzeczpospolitej Lecha Kaczyńskiego".Organizacja kierowana przez byłego prezydenckiego ministra Macieja Łopińskiego, miała sfinansować jak i zdecydować jak będzie wyglądał pomnik upamiętniający byłego prezydenta (organizując konkurs i wybierając samodzielnie projekt).
Przeciwni budowie pomnika byli radni PO, ale - jak zaznaczył przewodniczący klubu Mateusz Walasek tylko dlatego, że nie odbyły się w tej sprawie konsultacje społeczne, do przeprowadzenia których samorządowcy Platformy namawiali radnych PiS. Zarzucając też PiS, że jest to "wstęp do kampanii wyborczej". Jak tłumaczyli radni PiS, nie zgodzili się na konsultacje, bo "konsultacjami będzie zbiórka pieniędzy na pomnik". Jak mówił Adamczyk, "wtedy też przekonamy się, czy łodzianie są za budową pomnika".
Lider SLD w łódzkiej radzie miejskiej Tomasz Trela zapowiedział, że jego klub nie weźmie udziału w głosowaniu, bo mieszkańcy Łodzi oczekują od radnych rozwiązywania ważniejszych problemów. Decyzję tę skrytykowała PO, bo jej zdaniem była to świadoma gra SLD umożliwiająca przegłosowanie projektu uchwały w sprawie budowy pomnika. Od wielu miesięcy w łódzkim samorządzie większość ma opozycja - PiS, SLD, Klub radnych 2020. Za przyjęciem uchwały zagłosowało 15 samorządowców, 13 było przeciw. Po przegłosowaniu uchwały radni Twojego Ruchu, rozpoczęli zbieranie podpisów przeciw budowie pomnika Lecha Kaczyńskiego i nazwaniu jego imieniem skweru w Łodzi. Zebrali ich ponad 7 tys. Główny argument, który padał ze strony przeciwników stawiania Lechowi Kaczyńskiemu pomnika to niewielkie zasługi prezydenta dla miasta. Przeciwnicy tej inicjatywy przekonywali mieszkańców, że prezydent popierał decyzję, które godziły w interesy Łodzi. Sugerując jednocześnie, że bardziej odpowiedni byłby pomnik dla Joanny Agackiej-Indeckiej, szefowej Naczelnej Rady Adwokackiej.
Dziś miejscy radni z Łodzi zagłosują nad obywatelskim projektem uchwały unieważniającej decyzję o budowie pomnika i nazwaniu skweru imieniem Lecha Kaczyńskiego. Sporo kontrowersji wywołuje data głosowania. Radni PiS przypominają, że tego samego dnia rada ma przyjąć stanowisko w sprawie rocznicy wyborów 4 czerwca, w którym wyraża „szacunek wszystkich zaangażowanym w polskie przemiany”. Dla działaczy partii Kaczyńskiego sprawa pomnika to dowód na ułomność III RP. „To III RP w pigułce”, „Schizofrenia polityczna. Zmarły prezydent brał udział w obradach Okrągłego Stołu” – oburzają się poseł PIS Marcin Mastalerek i radny Piotr Adamczyk.
Politycy innych partii problemu nie widzą. Lider łódzkiej PO Cezary Grabarczyk mówi, że wydarzenia w radzie miejskiej "mają swoją dynamikę" i trudno oddziaływać na nie z Warszawy. Z kolei Dariusz Joński z SLD zaznacza, że w mieście są ważniejsze problemy niż dyskusja o skwerze i pomniku.
Bardzo prawdopodobne jest więc, iż dzisiaj ten punkt zostanie zdjęty z porządku obrad. Jednak los budowy pomnika w Łodzi wydaje się przesądzony. Szczególnie teraz, gdy PiS wskazał kandydatkę na fotel prezydenta(Joannę Kopcińską)i ruszyła kampania samorządowa.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)