Husky1994 Husky1994
357
BLOG

Najpierw Grenlandia, potem Kuba i Kolumbia, a Iran padnie sam

Husky1994 Husky1994 Polityka Obserwuj notkę 40
Realny scenariusz zmian na świecie . W świecie, gdzie potęga militarna i ekonomiczna decyduje o losach narodów, słowa Donalda Trumpa z początku stycznia 2026 roku brzmią jak manifest nowej ery amerykańskiej dominacji.

image


"Najpierw Grenlandia, potem Kuba i Kolumbia, a Iran padnie sam" – to nie są puste groźby, ale konkretny plan, który odzwierciedla brutalną rzeczywistość geopolityki. Jako ktoś, kto zgadza się z Trumpem w tej kwestii, widzę w tym nie tylko retorykę, ale realny scenariusz, który może odmienić mapę świata. Trump nie rzuca słów na wiatr; jego administracja już pokazała, że potrafi działać zdecydowanie, jak w przypadku interwencji w Wenezueli.

Teraz celownik skierowany jest dalej, i to nie jest science fiction – to twarda polityka, oparta na sile, interesach narodowych i słabościach przeciwników.  Ten scenariusz nie jest mrzonką, lecz logiczną konsekwencją obecnych trendów.Zaczne od Grenlandii – tej arktycznej perły, która od lat kusi Trumpa.

W 2019 roku po raz pierwszy publicznie mówił o kupnie tej duńskiej autonomii, co wtedy brzmiało jak żart. Ale w 2026 roku, po latach ocieplenia klimatu, Grenlandia stała się strategicznym kluczem do Arktyki: bogata w surowce rzadkie ziemie, lód topnieje odsłaniając nowe szlaki morskie, a Rosja i Chiny już tam inwestują. Trump na pokładzie Air Force One w styczniu 2026 roku powtórzył: "Grenlandia musi być nasza, bo nikt nas nie powstrzyma" 

To nie jest imperializm dla zabawy – to konieczność. Dania, nasz sojusznik w NATO, jest słaba militarnie, a Grenlandia to autonomiczny terytorium z rosnącymi tendencjami separatystycznymi. Wyobraź sobie scenariusz: USA oferują "ochronę" w zamian za kontrolę, może nawet aneksję pod pretekstem bezpieczeństwa. Jeśli Dania odmówi, presja ekonomiczna, sankcje lub nawet demonstracja siły – jak blokada morska – mogą złamać opór. To realne, bo Arktyka to nowa zimna wojna, a Trump wie, że kto kontroluje Grenlandię, ten panuje nad Północą. Nie czcze słowa, ale plan, który może się ziścić w ciągu miesięcy, zwłaszcza że zmiany klimatyczne przyspieszają tempo.


Następnie Kuba – ten relikt komunizmu, który Trump opisuje jako "gotowy do upadku" 

Reżim w Hawanie chwieje się od lat: embargo USA, kryzys ekonomiczny po pandemii, masowe protesty i ucieczka młodych do Miami. Trump powiedział jasno: "Kuba wygląda na to, że jest gotowa upaść, i nie wiem, czy będziemy musieli interweniować"

Ale bądźmy dosadni: interwencja jest nieunikniona, jeśli reżim nie padnie sam. USA mają flotę na Pacyfiku, marines gotowe do akcji, a Kuba to zaledwie 90 mil od wybrzeża. Scenariusz? Wsparcie dla opozycji, cyberataki na infrastrukturę, blokada dostaw ropy z Wenezueli – i bum, rewolucja od wewnątrz. Trump nie chce kolejnego Wietnamu, więc stawia na "miękką" siłę: drony, sankcje, propaganda. Ale jeśli Castro-podobni dyktatorzy zaczną strzelać do protestujących, Ameryka wkroczy, jak w Panamie w 1989. To realne, bo Kuba to wrzód na tyłku USA od 60 lat, a z Trumpem u steru, era cierpliwości się skończyła.

Upadek Kuby otworzy drzwi do wolnego rynku, turystyki i amerykańskich inwestycji – wygrana dla wszystkich, poza komunistami.Kolumbia to kolejny cel, i tu Trump nie owija w bawełnę: grozi bezpośrednio prezydentowi, oskarżając o słabość wobec karteli narkotykowych i migrantów


"Kolumbia musi się ogarnąć, bo inaczej my to zrobimy" – to słowa, które brzmią jak ultimatum. Kraj jest kluczowy: granica z Wenezuelą, produkcja kokainy zalewająca USA, a do tego korupcja i niestabilność. Scenariusz? USA mogą wspierać prawicową opozycję, wysłać doradców wojskowych, a w razie potrzeby – operacje specjalne przeciwko kartelom. Trump widzi Kolumbię jako domino po Wenezueli: jeśli Maduro padł, to Petro (lub kto tam rządzi w 2026) jest następny. To nie inwazja na pełną skalę, ale "pomoc" w stylu lat 80., z dronami i SEALs likwidującymi bossów. Realne? Absolutnie – Kolumbia zależy od pomocy USA, a narkotyki to narodowe zagrożenie dla Ameryki. Trump nie pozwoli, by południowy sąsiad stał się failed state; lepiej przejąć kontrolę niż patrzeć, jak chaos się rozlewa.


Wreszcie Iran – ten twardy orzech, który według Trumpa "padnie sam"

 Ajatollahowie trzęsą się w posadach: sankcje duszą gospodarkę, protesty po śmierci Mahsy Amini w 2022 nie wygasły, a izraelskie ataki na nuklearne instalacje osłabiły reżim. Trump ostrzega: jeśli zabiją pokojowych protestujących, "Stany Zjednoczone przyjdą z pomocą"  Ale kluczowe jest "padnie sam" – Trump liczy na implozję od wewnątrz. Scenariusz: wsparcie dla opozycji, cyberwojna (jak Stuxnet), blokada Zatoki Perskiej i współpraca z Izraelem. Iran nie jest Irakiem; tu nie potrzeba inwazji lądowej – wystarczy udusić reżim ekonomicznie, a ludność zrobi resztę. Realne? Tak, bo Iran jest izolowany, a Bliski Wschód zmienia się . Trump już bombardował Iran w przeszłości więc to kontynuacja. Upadek Teheranu to koniec sponsorowania terroryzmu, stabilizacja regionu i tańsza ropa – korzyści dla świata.Ten scenariusz to nie marzenia szaleńca, ale kalkulacja potęgi. Trump buduje "Don-roe Doctrine" 

 Wersja Doktryny Monroe na sterydach, gdzie Ameryka nie toleruje słabości u drzwi. Krytycy krzyczą o imperializmie, ale bądźmy dosadni: w świecie, gdzie Chiny i Rosja pożerają słabych, USA muszą działać, by chronić swoje interesy. Grenlandia da surowce, Kuba i Kolumbia – stabilność w Ameryce Łacińskiej, Iran – pokój na Bliskim Wschodzie. To nie wojna dla wojny, ale strategiczne ruchy, które mogą zapobiec większym konfliktom. Jeśli Trump mówi "nikt nas nie powstrzyma"  to wie, co mówi – ma armię, gospodarkę i wolę. To realny scenariusz, bo historia pokazuje: imperia rosną, słabi padają.

Zgadzam się z Prezydentem Donaldem Trumpem – to nie czcze słowa, to przyszłość


Husky1994
O mnie Husky1994

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (40)

Inne tematy w dziale Polityka