22 obserwujących
271 notek
260k odsłon
  149   1

ZŁO jest zawsze ZŁEM!

Dzisiaj niektórzy starają się usprawiedliwić papieża Franciszka za jego wypowiedzi dotyczące wojny w Ukrainie. Należy przedtem zastanowić się, jak Watykan zachowywał się w sprawie polskiej przy próbach odzyskania niepodległości. Watykan wobec polskich zrywów narodowościowych - to jeden z najbardziej tajemniczych i edukacyjnie zaniedbanych tematów w historii politycznej Polski. Czy dyplomacja watykańska sprzyjała Polakom w walce o wolność, czy Watykan darzył jakimś szczególnym uczuciem naród, który przez wieki deklarował bezwzględną wierność Kościołowi? Nie i jeszcze raz NIE! Prawie 200 lat temu Grzegorz XVI potępił Powstanie Listopadowe. Papież stanowczo wezwał Polaków by byli posłuszni władzy cara i "kochali, szanowali go i życzyli mu zdrowia". A w tym czasie w Watykanie było silne lobby caratu, jak pisał ks. Żywczyński, autor książki na ten temat:

"Gagarin był na miejscu, miał dostęp do podsekretarza stanu i dyplomatów papieskich, działać mógł zatem swobodnie. Chodziło o to, aby papież nie oświadczył się na rzecz sprawy polskiej, owszem, by wypowiedział się przeciw niej, co ze względu na katolicki charakter mieszkańców Królestwa byłoby rządowi rosyjskiemu bardzo na rękę"

Czyli Watykan bał się w Polsce rewolucji, bo część duchowieństwa w Polsce była nastawiona rewolucyjnie i tym "argumentem" przekonywał Gagarin Stolicę Apostolską, i musiał przekonać skoro papież w ten sposób zwrócił się do Polek i Polaków i… potępił Powstanie. I warto podkreślić, że w Watykanie z ulgą przyjęto zdobycie Warszawy przez Moskali.

Podobnie było podczas Konstytucji 3. Maja. Autor książki "Papiestwo wobec sprawy polskiej" Otton Beiersdorf - pisze:

"Zaskoczony uchwaleniem dnia 3 maja 1791 roku Konstytucji, nuncjusz papieski, Saluzzo, natychmiast donosił do Rzymu, że ustawa majowa była zamachem stanu dokonanym przy udziale aprobującego tłumu, a więc miała pozór rewolucji."

Ten sam nuncjusz papieski w Polsce, Salluzo, zalecał wstrzymanie się od wypowiedzi, które mogłyby pochwalić lub aprobować Konstytucję 3. Maja. Nazywał też Hugona Kołłątaja, Stanisława Staszica i Scypiona Piattolego (osobisty sekretarz króla) "jakobinami i złymi duchami króla". Jak widać, to znowu Watykan bał się, że ten nowoczesny akt prawny może doprowadzić do oderwania Kościoła od Państwa i nawet doprowadzić do uczynienia z kapłanów ludzi pobierających pensje od władzy. Ówczesny papież Pius VI dał Rosji zielone światło do wojny z Polską i jej rozbioru, kierując 24.02.1792 r. brewe dziękczynne do Katarzyny II, w którym nazwał ją heroiną stulecia i sławił jej podboje. Wśród nich wymienił pierwszy rozbiór Polski. Faktycznie to dziękował za wkroczenie wojsk rosyjskich na teren ówczesnej Polski. Aż trudno jest uwierzyć, że Kościół w taki sposób potrafił reagować, kiedy Jezus odnosił się z czułością i miłością do wszystkich uciśnionych.

Tak działo się przez całą historię Kościoła, że dla własnej polityki potrafił czynić rzeczy haniebne i nie godne tych nauk, które przekazywał wiernym. Kościół przeważnie popierał różnego rodzaju junty wojskowe, a jeśli czegoś oficjalnie nie popierał, to milczał w obronie np. Żydów w czasie Holokaustu. A, co gorsza, to po zakończeniu wojny zaczął pomagać zbrodniarzom hitlerowskim i innym faszystom, by uniknęli odpowiedzialności przed sądami za swoje zbrodnie.

Tylko Jan Paweł II nie bał się Sowietów i jawnie występował przeciwko temu imperialistycznemu mocarstwu i potrafił pobudzać w Polkach i Polakach wiarę w zwycięstwo i odzyskanie niepodległości przez nasz Kraj. Dlatego stanowisko papieża Franciszka w tym stosunku do Rosji wytłumaczyć nie można inaczej, jak obłaskawienie niedźwiedzia i chęć posiadania wpływów w tym państwie przez istniejący tam Kościół Kat., który mógłby być prześladowany przez putinowską władzę. Ale czy to jest aż na tyle ważne, by nie nazwać ZŁO ZŁEM?


Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale