Dziś zmarł kapłan Kościoła Rzymsko - Katolickiego, do którego i ja należę. Zmarł arcybiskup, którego nie rozumiałem. Nie rozumiałem nie dlatego, ze był filozofem, erudytą. Nie rozumiałem jego postawy wobec braci w Chrystusie, jego silnych związków z mediami, które trudno nazwać przyjaznymi wobec wierzących w Polsce i wobec Polski i Polaków w szczególności. Zmarł kapłan, który daleko odszedł od nauczania kardynała Stefana Wyszyńskiego, człowiek, który błyszczał na "salonach", ale nie miał czasu dla pielgrzymujących na Jasną Górę lublinian. Biskup, który w swojej diecezji niechętnie patrzył na Rodziny Radia Maryja, z ambony grzmiał na tych kapłanów, których oskarżał o działania polityczne, sam natomiast w każdej sytuacji znajdował czas dla analizy politycznej, zajmowania stanowiska....dziwnym trafem zawsze po stronie " salonu". I tam na salonach zachwycał poglądami o tolerancji, wzajemnym szacunku, ale dla liberałów, nie dla inaczej pojmujących wiarę w jego Kościele, nie dla tych, którzy w sercach nieśli i niosą do dzis nauczanie kardynała Wyszyńskiego.
Był nieprzejednanym krytykiem lustracji, rządu Jarosława Kaczyńskiego i Prezydentury Lecha Kaczyńskiego.
Dziś jest na Sądzie Bozym i zdaje sprawę ze swego życia. Pewnie spotka tam surowego, nieprzejednanego w swojej wierze kardynała Wyszyńskiego, który zada mu pytanie - a co z twoimi wiernymi, gdzie byłeś jak ciebie potrzebowali?
Mimo kłębiacych się we mnie myśli, myśli krytycznych jest już arcybiskup Józef Życiński przed Stwórcą. Moje z nim rachunki nie mają znaczenia. Niech spoczywa w pokoju.


Komentarze
Pokaż komentarze (31)