Myślałem, że nic mnie ze strony niemieckiej prasy nie zaskoczy, szczególnie wtedy, gdy ocenie poddaje działania Premiera Tuska. Bo to, że o Prezydencie Kaczyńskim prasa niemiecka wypisywała różne brednie, z całą powagą cytowane przez " polskich dyżurnych celebrytów", Po-wców i dyspozycyjnych funkcjonariuszy mediów jako widomy przykład, że Prezydent jest be. I oto " Seuddeutsche Zeitung" oceniając relacje polsko - rosyjskie po Smoleńsku pisze, że wbrew oczekiwaniom rządu D.Tuska wydarzenia sprzed roku nie zbliżyły do siebie Polski z Rosją. Tego zbliżenia nie widać, mimo jednostronnej narracji ze strony polskiej, o radykalnej zmianie jakości stosunków polsko - rosyjskich, które nigdy ponoć nie były tak dobre. Dla przeciwwagi strona polska powołuje się na złe relacje polsko - rosyjskie w czasie rządów Premiera Jarosława Kaczyńskiego. Zewnętrznym, i co ciekawe, bardzo łatwo przyswajanym przez Polaków dowodem na złe realcje i błędną polityke Polski wobec Rosji była sprawa blokowania eksportu polskiego mięsa do Rosji. Żaden z polskich tzw. " analityków politycznych" nie zadał sobie trudu, aby dostrzec to, co wiedzieli analitycy niemieccy - Jarosław Kaczyński, wykorzystując, a może nawet wywołując spór z Rosją, stoczył ciężki bój z....wiodącymi krajami UE o jasne określenie roli UE w sporach z krajami spoza Unii i.....walkę wygrał. Doskonale odczytał moment, gdy w Niemczech dochodziło do zmiany władzy i serwilistycznego wobec Kremla kanclerza Schroedera zastąpiła Angela Merkel, która musiała podjąć dezyzję trudną. Czy tylko interes Niemiec, jak czynił do Schroeder czy jednośc Unii. Wybrała jednośc Unii i wspólną polityke energetyczną./ w tym czasie Rosja zamykając kurki chciała zmusić poszczególne kraje do odrębnych umów/ . A mięso polskie nadal, bez strat strony polskiej, było eksportowane do Rosji za pośrednictwem firm amerykańskich.
Teraz rząd Donalda Tuska i on osobiście liczył na radykalną poprawę relacji polsko - rosyjskich, ale został zignorowany i wręcz ośmieszony przez Putina. Powodem nie jest nawet jednostronny raport opublikowany przez MAK, który nie zajmuje sie oczywistymi błędami rosyjskich kontrolerów lotu, ale całą wine przypisuje polskim pilotom. " SZ" pisze wprost:" Ma to cos wspólnego z naiwnościa polskiego premiera Donalda Tuska. Nie nalegał on na to, aby warszawscy eksperci byli włączeni we wszystkie etapy śledztwa. (...)Ale jeszcze bardziej poważne jest to, że polskie społeczeństwo jest głęboko podzielone w sprawie Smoleńska. Tusk i nowy prezydent Bronisław Komorowski przez cały rok żałoby nie byli w stanie znaleźć pocieszających i pojednawczych słów dla osobiście dotkniętego nieszczęściem konserwatywnego przywódcy opozycji Jarosława Kaczyńskiego, brata biźniaka zmarłego Prezydenta."
Gazeta przewiduje zaostrzenie sporu o Smoleńsk podczas kampanii wyborczej, bo jak pisze:" Tusk najwyraźniej nie jest zainteresowany zakończeniem konfliktu z Kaczyńskim. Wprawdzie sondaże wykazują zmęczenie społeczeństwa tym sporem, ale usłużne wobec rządu media i tak obarczają winą J.Kaczyńskiego. Jeśli do tego dodamy partyjnych " deberrmanów" Tuska, którzy nie przebierają w słowach nienawistnych wobec przywódcy opozycji, a także uwzgędnimy ewidentną porażkę czteroletnich rządów Tuska, to mamy odpowiedź - Tuskowi podsycanie ataków na Kaczyńskiego jest potrzebne, bo skutecznie odrwaca uwagę opinii publicznej od analizy pracy rządy i nie zwraca uwagi na brak realizacji zapowiadanych reform, których projekty zalegały ponoć szuflady PO."
Tyle " Seuddeutsche Zeitung", gazeta, która także brała udział w kpieniu z polskiego Prezydenta Kaczyńskiego. Ale otwarte pozostaje pytanie - czy rzeczywiście Europie potrzebny jest w polityce człowiek bez idei? Bo ten tekst w "SZ" świadczy o ' zdjeciu parasola prasy niemieckiej" z nad głowy " gut Tuska". A może zorientowano się, że ten człowiek nie bardzo orientuje się co mówi. Oto przyklad - w dniu 17.12.2010 roku Donald Tusk oznajmił, że " Raport MAK jest bezdyskusyjnie nie do przyjecia", a 13.01. br mówi:" Raport MAK nie jest kompletny. Polska zwróci się do Rosji z wnioskiem o podjęcie rozmów w celu uzgodnienia wspólnej wersji raportu".
W głowie się nie mieści. Albo przyczyny katastrofy oceniają fachowcy, albo uzgadniamy przez glosowanie. Jaki kretyn podpowiedział taką wypowiedź Premierowi?
Wiadomo, że ok.20% każdego społeczeństwa to kretyni, ale wierzyć sie nie chce,. że wszyscy są w PO.


Komentarze
Pokaż komentarze