Lewicowe i liberalne media otwarły usta ze zdziwienia, gdy okazało się, że na Węgrzech wygrał Fidesz i Orban z druzgocącą przewagą. Po ośmiu latach rządów postkomunistów zadłużenie Węgier w MFW i UE osiągnęło poziom z początków transformacji. Ciekawe byłoby takie porównanie dla okresu 2007 - 2011 w Polsce? Widać tu pewną pararelę i drastyczny wzrost zadłużenia Polski. Ale to wątek na odrębny temat.
Jak zwykle węgierska lewica, podobnie zresztą jak lewicująca prasa w Polsce, oczerniają rząd Orbana, ponieważ ten stawia przed sądem osoby odpowiedzialne za przestępstwa przeciwko bytowi narodu węgierskiego. Mówiąc wprost, Orban postawił przed sądem przestępców w białych kołnierzykach, do niedawna parlamentarzystów z partii socjalistycznej i liberalnej.
Orban już na Wegrzech rządził i zapowiadano, że nigdy do władzy nie dojdzie. W latach 1998-2002 zapoczątkował reformy, ale spotkał sie z ostracyzmem skierowanym przeciw niemu właśnie ze strony socjalistów i liberałów. Potrzebna mu była siła i teraz otrzymał mandat zaufania niespotykany w żadnym demokratycznym kraju. Ale właśnie takie poparcie natychmiast uruchomiło na niego nagonkę, że jest autorytarny. I znowuż bryluje w tej nagonce lewica europejska. Przyjrzyjmy się na jakie rafy napotykał od początku objecia władzy po zeszłorocznych wyborach. Orban rozpoczął urzędowanie od spraw gospodarczych. Chciał poszerzyć pole manewru w sferze gospodarczej, ale UE, pod pozorem kryzysu nie zezwoliła na zwiekszenie deficytu z 3-4% do proponowanych przez Orbana 7-8%. Musiał znaleźć inne rozwiązanie, które nie obciążałoby obywateli. Orban wciąż powtarza, że społeczeństwo jest dość obciążone zaszłościami po rządach postkomunistów i liberałów i nie może znosić ich więcej. Dlatego rozpoczął od opodatkowania banków, sieci detalicznych handlu wilkopowierzchniowego / w Polsce ciągłe zmiany i ulgi od nowa - kto, oprócz inwestorów jeszcze przycina ten tort w Polsce ? /, firmy energetyczne i telekomunikacyjne. Ponieważ na Węgrzech wszystkie firmy i korporacje są własnością kapitału zagranicznego, zaczęto szyć Orbanowi buty, jakoby był wrogiem zagranicznych inwestorów. Orban uzasadnił to tak - jeśli firmy zarabiają na kryzysie właśnie na Węgrzech, to moralne jest, że wniosą swój wkład w proces wychodzenia z kryzysu. Dla pobudzenia gospodarki zmienił Orban od 1 stycznia br. podatek, wprowadzając podatek liniowy. Obowiązuje podatek 16% / do 31.12.2010 najwyzszy podatek wynosił 38%/, a podatek dla przedsiębiorstw obecnie wynosi 10%, wcześniej 19%.
Orban i jego rząd zadeklarował oparcie swojego programu na pięciu wartościach: praca, dom, rodzina zdrowie i porządek. Proste?
O szczegółach tyczących w/w. wartości napiszę w kolejnym tekście.


Komentarze
Pokaż komentarze