Białoruś jest dobitnym dowodem jak można spieprzyć polskie interesy na wschodzie. Rządy RP od SLD, przez AWS do PO w relacjach z Białorusią zajmowały się nie sprawami gospodarczymi i losem Polaków mieszkających za wschodnią granicą, ale " eksportem demokratycznych standardów". To Polska była w awangardzie tych, którzy atakowali reżim Łukaszenki, i to polskie władze swoimi działaniami podzieliły polskie środowiska na Białorusi.Kuriozalnym zdarzeniem była decyzja polskiego MSZ i osobiście Radzia Sikorskiego aby....zabronić wjazdu do Polski ludziom, którzy byli w opozycji do Andżeliki Borys. A dziś, ta wożona nie tak dawno przez polskie władze po Brukselach Andżelika Borys jest gdzieś w zapomnieniu, nie podejmuje działań, bo chyba swoje zrobiła - zdezintegrowała środowiska polskie na Białorusi, a to jest na rekę Łukaszence i " świadomym europejczykom", którzy jak ognia unikają kultywowania świadomości narodowej.
Gdy Polska zajęta była " eksportem norm demokratycznych" o swoje interesy zadbała Rosja. Jak informują agencje prasowe, "...4 czerwca br. kontrolowana przez Rosję Euroazjatycka Wspólnota Gospodarcza /EaWG/ zdecydowała o przyznaniu Białorusi 3 mld USD pożyczki stabilizacyjnej z Funduszu Antykryzysowego". Pożyczka będzie realizowana w trzech transzach, ale obwarowana jest skrupulatnie warunkami, z których najważniejszy dotyczy prywatyzacji przedsiębiorstw białoruskich. Rosjanie mają już pakiety kontrolne wielu firm na Białorusi, ale chcą więcej / i nie tylko oni są zainteresowani/ i w kręgu ich zainteresowań są pakiety takich firm jak: " Biełtransgaz" - sieci gazociągów, Rafinerie w Nowopołocku i Mozyrzu, "MAZ" - fabryka ciężarówek, "BiełAZ" - maszyny budowlane, Kopalnie potasu i kilka innych.
Pokazaliśmy Europie jacy jestesmy " bezkompromisowi", jak umiejętnie "prężymy muskuły" w sprawie Białorusi i....otworzylismy furtkę Rosji a z nią Niemcom i Francji, bo okazuje się, że oba kraje wspólnoty wspólnie z Rosją inwestują na Białorusi. Polski tam nie ma, " dano jej pofikać", a śmietankę spijają ci, którzy mają mądrych i pragmatycznych polityków, takich, których nie zadowala poklepanie po plecach i wspólna fotografia.
Najgorsze jest to, że " europejscy polscy politycy" nie byli w stanie skorygować polskiej polityki, bo " bieżączka" czyli atakowanie Kaczora zajęło im cały czas. A może nie byli w stanie intelektualnie sprostać temu zadaniu? To jest bardzo prawdopodobne.


Komentarze
Pokaż komentarze