
Się porobiło. Zaginął premier Tusk, znaczy zaginął gdzieś mąż stanu, silny polityk, samiec alfa polskiej polityki. Na wczorajszej żenadzie dnia czytaj konferencji prasowej mały, biedny premier nieudacznik potwierdził, że nic już nie może, a ojcem i głową rodziny jest równie nieudaną jak i premierem.
Obrona w stylu "nie każde oszustwo jest przestępstwem" świadczy tylko o dużej słabości Tuska, bo premier jakiego znaliśmy do tej pory, ukrywał (w szafie?) swoje słabości, nieudacznictwo i brak charyzmy w czym pomagaly mu media zaprzyjaźnione z aktualnym mężem scenografki i artystki Krystyny Zachwatowicz. Premier, który kiedys upokarzał swoich wrogów, to nie ten sam premier jaki pojawił się dziś. Dziś premier to słaby, nieporadny człowieczek który tak właściwie nic nie moze i przeprasza że żyje. "Mój syn jest zbyt szczery" to cytat który mówi wszystko o Tusku ale wbrew pozorom Donaldzie a nie Michale.
Premier zaczyna niknąć w oparach smrodu jaki pojawia się i gestnieje wokół platformy w związku z hmm.. "działalnościa gospodarczą" pana Plichty. Tylko w kraju rządzonym, przez nieudaczników takich jakimi sa platformersi może dojść do sytuacji, że człowiek z kilkoma wyrokami, w tym za jakiś przekret na niecałe 200 tysięcy, zakłada sobie nagle parabank i linie lotnicze, ba zatrudnia nawet syna premiera. A kiedy pojawia się smród i premier zaczyna się nieporadnie tłumaczyć ( jest takie porzekadło: WINNY SIĘ TŁUMACZY ), pan Plichta w najlepsze zakłada nową firmę i zdaje się być niespeszony sytuacją, choc profilaktyczne daje do zrozumienia, że obawia się popełnienia "samobójstwa".
Mówiąc niezbyt elegancko, ale za to adekwatnie do sytuacji Plichta jest mocny, a Tusk jest słaby i może niewiele, a nawet chyba jeszcze mniej. Ten sam Tusk, który nie takie rzeczy zamiatał pod dywan, dzis przypominał swoim zachowaniem platformiany wzorzec niewinności i cnót wszelakich niejakiego Zbigniewa "Zbycha" Chlebowskiego przed wiadomą komisją, choć pocił się zdecydowanie mniej, ale to akurat indywidualna cecha kazdego organizmu.
Ciekawe tylko skąd bierze się ta pewność siebie Plichty i nagła niemoc Tuska. Czyzby Plichta miał silniejsze zaplecze niż Tusk ? A może obaj panowie maja te same zaplecze, które to (zaplecze) postanowiło własnie tak jak się dzieje ? A może "sprawa Plichty" to przypadek jaki sie trafił, i zaplecze skwapliwie z niego korzysta ? Trudno wyczuć, za to smród wokół platformy gęstnieje coraz bardziej i wróży goracą polityczną jesień 2012.


Komentarze
Pokaż komentarze