Proszę się nie obawiać, mimo namawiania Pani Prezes to nie jest notka o gotowaniu. Na upartego mógłbym pogrillować trochę administrację ups oczywiście ADMINISTRACJĘ SALONU24 ale nie o to chodzi. Przynajmniej tym razem albo tą razą :)) jak kto woli. Wyjaśnię, że nie mam nic do gotowania jako takiego, ba nawet sam czasem gotuję, do kulinarii na S24 też nic nie mam, ale nie o to teraz chodzi. Trudno niezgadzać się z faktem, że ludzie chcą pisać o gotowaniu i jedzeniu skoro jedzenie zajmuje człowiekowi niezły kawał czasu, a gotowanie znacznie więcej nawet.
Wracam jednak do mistrza w kuchni i wyjaśniam. Mistrz to oczywiście sam CORYLLUS, według mnie jeden z najlepszych blogerów jakiego nieświęte ściany Salonu24 miały zaszczyt gościć. Kuchnia to pojawiajacy się na SG dział KULINARIA. Ponieważ lekturę S24 zaczynam od zakładki Dyskusje i zerkam też do swoich Ulubionych więc na SG, gdzie łaska Administratora na ochwaconej szkapie radośnie zmierza do przeciętnego nikąd zaglądam rzadko. Kiedy dziś pijąc poranna kawę o porze niechrześcijańskiej w ogóle, bo około szóstej rano, zabrałem się do lektury notki CORYLLUSA coryllus.salon24.pl/541947,gmyz-gotuje-zupe-z-zolwia to tam natknąłem się na komentarz WIERZĄCEGO SCEPTYKA o treści
Twój wpis został umieszczony w kulinariach.
Stopień skretynienia absolwentów gimnazjów po politologii ciągle mnie zdumiewa.
Przetarłem oczy, przetarłem okulary, przetarłem ekran tabletu wreszcie i widzę to co widzę. Klikam i fatyguję się na SG, rzeczywiście CORYLLUS ze swoja notką ulokowany wygodnie pomiędzy kaszą a kaczką wędzoną. Ponieważ jak wspomniałem grillowania nie będzie, dodam tylko że około pietnastej kiedy zerknąłem z ciekawości na SG to kaczka i kasza wisiały sobie smutne, bo notki CORYLLUSA juz tam w tej kuchni nie było.
Samo to zdarzenie, w sumie błahe i nieistotne, nie warte byłoby wzmianki jednak kiedy rozbawienie sytuacją minęło, do głowy zaczęły przyłazić bez pytania myśli różne, odzwieciedlenie mętliku w mej głowie, jednak wywołane przez to zdarzenie.
Pierwsza mysl taka, jakże łatwo nam zaszufladkować człowieka bądź zjawisko na podstawie pobieżnego spojrzenia, jednego zdania, a być może tylko jakiejś wewnętrznej sugestii wywołanej brakiem znajomosci osoby czy zjawiska.
Druga myśl zaś taka, że pęd ku szufladkowaniu, przypinaniu łatek i znakowaniu wszystkiego i wszystkich wokół połączony z jakże wielką możliwościa popełnienia błędu wywołanego pobieznością/nieznajomoscią powoduje, że człowiek tak naprawdę cały czas błądzi. I z reguły też, tegoż błędu nie potrafi dostrzec.
Trzecia, taka ważna myśl, bo choć było ich więcej ale mniej ważne jakby ( pewnie się mylę bo pobieznie ... ) więc zajmował się nimi nie będę dziś, być może gdzies tam, kiedyś ... A teraz tylko ta trzecia myśl, co mogą zrobić i co już zrobili zawodowi macherzy od ludzkiego losu, którzy wiedza o tym od dawna, więc potrafia wpłynąć na człowieka a nawet całą nację wysuwając i chowając własciwe szufladki, robiąc to jednoczesnie tak szybko, że na nic więcej poza pobieżnym poznaniem to już człowiekowi czasu nie starcza...


Komentarze
Pokaż komentarze (22)