Różne są reakcje czlowieka rozumnego na nonsens. Kiedy nonsens jest znośny, przelotny i jest zwykłym głupstwem, wówczas się oburzamy. Mówimy: 'Co on plecie!' 'Bzdury!' 'Nonsens!' Ktoś inny nawet nie skomentuje: machnie ręką, odwróci się na pięcie i odejdzie lub zwyczajnie przecierpi w wymownej ciszy.
Jednak bliskie spotkanie z nonsensem, czy inaczej mówiąc bezdenną głupotą, może w konsekwencji oznaczać o wiele więcej. Chodzi o taki ładunek absurdu, który człowieka wyprowadza z równowagi, a nawet doprowadza do szewskiej pasji i agresji. To bardzo niebezpieczny stan. Na szczęscie krótkotrwały. W zaleznosci od przypadku i okazu, delikwent może znosić takie permenentne ogłupianie i opluwanie w granicach 7-15 miesięcy.
Najwytrwalsi, 15-miesięczne kłębki nerwów i ludzkie wraki, też w ostateczności pasują. Najpierw odchodzą tzw programy publicystyczne, następnie serwisy informacyjne. W drugiej kolejności idzie radio i prasa - tu tolerancja jest większa bo samotna fonia oszczędza nam przykrego widoku wykrzywionych idiotyzmem twarzy. Trzeci etap to całkowita zamiana odbiornika telewizyjnego na mebel, do którego nie czujemy sentymentu i z którym nie wiążemy żadnej nadziei na przyszłość. Staje się nagle intruzem na którego reagujemy nagłym pytaniem: 'Skąd on się tu w ogóle wziął?' Dzieło wieńczy rozsądne korzystanie z internetowej sieci: adresy witryn na które jesteśmy uczuleni giną w otchłani miejsc innych i jawią nam się jako synonimy marnowania czasu czy nawet autozbrodni na własnym rozumie.
Kiedy już wyleczyliśmy się poznawczego rozchwiania i nasze serca ponownie spowija łagodność baranka zamiast bezsensownej złości, tym co obserwujemy jest całkowita wystarczalnośc żródeł z których czerpiemy. W zasadzie nic nas nie omija, a jeśli już, to jedynie to co dziś wystrzeli by jutro stać się bladą mgiełką wczorajszej nieistotności.
Zapiwniczenie, okopanie się i swego świata w ciasnych wałach prawdy i wolności jest jedyną rozsądną rzeczą jaką możemy zrobić. I nie jest to ucieczka. Nie można bowiem uciec od czegoś, co w istocie nie istnieje i jest tylko przekazem idioty odbitym na powielaczu.
A co może wzmocnić, oprócz durszlaka czereśni i lodowego deseru spożytych w miłym gniazdku w mieście starym jak świat przy dźwiękach muzyki klasycznej która na nowo zaczyna nam się podobać? Napewno to, że płyniemy pod prąd, i ćwiczymy mięśnie. Herbertowska świadomość, że jesteśmy sami.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)