Z reguły na swoim blogu nie wchodzę na boisko sportowe, ale ostatnie
wydarzenia właśnie mnie do tego skłoniły. Oto Po sobotniej porażce 2-3
z Ruchem, kibice Legii zwymyślali i opluli swoich sympatyków. Obojętny
na to nie pozostał Jakub Rzeźniczak, który ostro im odpowiedział.
Sprawiedliwość postanowił mu wymierzyć przywódca kibiców Legii
Staruchowicz ps „Staruch”. W rezultacie w wyniku wymierzenia
sprawiedliwości Jakub Rzeżniczak został pobity.
Pisząc złośliwie, można by powiedzieć, że panu Rzeźniczakowi udało się
szczęśliwie ujść z życiem.
Pisząc jednak zupełnie poważnie to drobne wydarzenie pokazuje jak
w soczewce wiele słabości państwa, w którym żyjemy. Po pierwsze
jakiś czas później obaj panowie, ofiara i jego kat wydali wspólne
oświadczenie. „(Obaj panowie) w dniu dzisiejszym spotkali się i wyjaśnili
wszystkie nieporozumienia. Obie strony stwierdziły, że działały w afekcie
- jeden za dużo powiedział, a drugi nie był w stanie się powstrzymać
od czynu, który nie powinien mieć miejsca". Jakie znaczenie ma takie
oświadczenie?
Wyobraźmy sobie brutalny gwałt. A po kilku dniach oświadczenie: „
Kat: No cóż nie mogłem się powstrzymać. Ofiara: No, tak było trochę
nieprzyjemnie, ale cóż stało się.”. Taka lub inna opinia ofiary nie powinna
mieć spływ na ściganie ofiary przemocy. Co zrobić w przypadku, kiedy
ofiara jest przestraszona i obawia się o swoje bezpieczeństwo? Co zrobić w
wypadku przekupstwa, kiedy ofiara dostaje pieniądze żeby się zamknąć?
Prokuratura w takich przypadkach powinna działać z urzędu.. Czemu wiec
to oświadczenie ma służyć?
Na marginesie napisze, że żałosność Pana Staruchowicza jest porażająca.
Biedaczysko nie mógł się powstrzymać. Szczęście, że nie miał przy sobie
broni palnej.
Po drugie o sprawie wypowiedział się minister Siły Przewodniej Adam
Giersz, „zwrócił się on do prokuratora generalnego Andrzeja
Seremeta o wszczęcie postępowania w sprawie incydentu po
meczu Legii z Ruchem Chorzów, kiedy Jakub Rzeźniczak został
uderzony”. Otóż takie wezwanie jest niewłaściwe z kilku powodów.
Przedewszystkim od pewnego czasu prokuratura jest niezależna od wpływu
polityków (teoretycznie), więc, w jakim trybie minister zwracał się do
prokuratury. Czy zawiadamia o przestępstwie.? Jeżeli tak to takie
zwrócenie jest bezprzedmiotowe, dlatego ze fakt pobicia był publicznie
zdany przed wypowiedzą Ministra. Czy Pan minister obawia się, że postąpi
nie właściwie i umorzy sprawę? Jeżeli to Pan Minister nie rozumie, że
nie jest szefem prokuratury i nie jego rolą jest oceniać jej pracy. Czy
może Pan Minister oburzony jest tym ze pobity jest piłkarzem (i jako
taki jest w sferze zainteresowań ministra)? Jeżeli tak to Pan minister
dzieli obywateli na lepszych i gorszych, na tych, w którego imieniu można się wypowiadać
zabierać głos. i tych pobitych, o których mówić nie warto.
Czy może Pan minister chroni interesy libertyńskich mediów, które stoją za Jakubem
Rzeźniczakiem?
186
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze