"Nacjonalistyczny", "ultraprawicowy", "rasistowski" - to tylko niektóre określenia jakie w Europie zwykło się używać wobec zwykle bardzo zrównoważonych inicjatyw niezgodnych z "interesem europy". Takim "interesem europy" jakim zazwyczaj kierują się ideologiczni zapaleńcy pokroju Zapatero - polityka który z bezwzględnością trockisty buduje "kosmopolityczny projekt Europa", niezważając na interesy swoich hiszpańskich wyborców.
Jak zwykle zacząłem od końca. Ale oczywiste jest, że wśród europejczyków nasiąkniętych lewacką propagandą, przymiotnik "prawicowy" jest obelgą. Coś co jest "prawicowe" musi też być "ksenofobiczne", "antysemickie" itd itp. Limbaugh słusznie zauważył, że to nie jest tylko zwykła propaganda, mająca odebrać przeciwnej idei zwolenników. To kampania tak agresywna, iż wydaje się nakłaniać do tępienia przeciwnych poglądów. Totalitaryzm oparty na takim myśleniu, piętnuje nawet najmniej radykalne postawy, niezgodne z "nowo przyjętymi normami". Skoro powiadają że kościół katolicki to melina żydofobów i nacjonalistów - to czemu nie zniszczyć całego kościoła katolickiego?
Temat ten poruszam teraz nieprzypadkowo. Nie ma większej prawicowej ekstremy, niż patriotyzm i dbanie o interesy własnego kraju. W ten sposób znowu dostało się polskiemu rządowi. Na dzisiejszym zjeździe Ziomkowstwa Ślązaków zabłysnął Rudi Pawelka. Oszołom od Powiernictwa Pruskiego, mówił więc o "fałszowaniu historii" przez polaków, czczeniu żołnierzy poległych w "walkach napastniczych" (to o Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie), porównał wysiedlenie Niemców do tureckich ludobójstw Ormian. Wszystko to sieczka i kłamstwo, aż mi się komentować nie chce. Westchnę tylko łysiakowo: sic!


Komentarze
Pokaż komentarze (5)