Przeczytałem ostatni post blogerki AnnPol i "niezgadzam się z nim tak mocno, że aż musze coś napisać". Choć zdecydowanie wole otwartą dyskusje i przemówienia od polemik wystukiwanych klawiaturą, poprostu nie moge pozostawić takich twierdzeń bez komentarza.
W swoim blogu AnnPol ubolewa jak wiele negatywnych określeń i emocji znalazło się w polskim życiu publicznym od czasu zwiększenia w nim znaczenia, powiem po swojemu, prawdziwych antykomunistów. Wspomina kolejny beznadziejny plebiscyt, kolejnego "szanowanego tytułu", w którym lewi czytelnicy wybierali "antysłowo IV RP". Szkoda że mówiąc o agresji i brudnym języku, AnnPol zapomniała o panu prezydencie, profesorze honoris causa i nobliście, Lechu Wałęsie (którego napewno lubi i szanuje), rutynowo bluzgającego przed kamerami na najwyższe władze państwowe. Zresztą pal licho na kogo. Ciekaw tylko jestem czy pani politolog zaliczy słowo s-syn do "antysłów"?
Pisze też o tłumie "poprawnych i nijakich polityków". Jeśli to o karierowiczach typu Tuska, Rokity, czy między Bogiem a prawdą, także Kuchcińskiego, to zgoda.
Zgadzam się też z teorią AnnPol, o retoryce PiSu "My-Oni". Ale jaką retoryke ma mieć partia, nalegająca na lustracje i dekomunizacje, na rozliczenie z przeszłością, którego tak boją się wszechmocni w III RP postkomuniści? A może pis miałby porzucić takie rozwiązania i dołączyć do poprawnych i nijakich?
AnnPol pisze z dezaprobatą o retoryce pisu:
Oczywiscie my to ci dobrzy, a "oni" to źli.
Wiem że nie jestem politologiem, a AnnPol jest, ale no... tego... Taka retoryka w polityce, zwłaszcza demokratycznej, to nic niezwykłego. Dziwne by było gdyby politycy mówili o sobie że są "źli", a o swoich konkurentach, że są "dobrzy".
Tak to przynajmniej rozumiem. No ale za rzadko czytam Wyborczą. Więc się nieodzywam.
Dychotomiczny model świata pozwala mobilizować własnych zwolenników p-rzeciw realnemu bądź kreowanemu zagrożeniu dla własnej wizji.
Powyższy wywód ukazuje jaki cel jest używania antysłów, PiSowi udało się mocno zintegrować swoich zwolenników i "zaszczepić" ich na niekorzystne opinie przeciwników politycznych. Stąd utrzymujace sie wysokie poparcie.
Powiem od razu: nic nie zaszczepiło lepiej elektoratu pis na krytyke rządu, od tego typu logiki. Logiki, która wiekszego zagrożenia dla Polski upatruje w aferze begerowej niż prywatyzacji a la nomenklatura PZPR.
Codziennie "szczepie się" widząc w TV zajadłych, bojących się swojej przeszłości lub uzdrowienia prokuratury, autorytetów, dziennikarzy prawiących o łamaniu demokracji przy okazji tworzenia CBA. Bajających o państwie totalitarnym - dziś - a 20 lat temu cieszących się harmonijnie rozwijającymi się karierami w KOM TV czy na UJ.
Mimo tego ciągłego "szczepienia" mnie przez Żakowskich, Najsztubów i im podobnych "krytyków" (nawiasem mówiąc, ostatnio nawet pielęgniarki-działaczki ze związków mnie zaszczepiły) udało mi się wiele razy nie zgodzić z polityką PiSu (socjalka, wywalenie wildsteina m.in.). Przy takich obrońcach demokracji trudno "nie wkórzyć się" i być "umiarkowanym" zwolennikiem pis.
I tu dochodze do propagandy drugiej strony. Skoro oczywiste jest, że pis ciągle niszczy demokracje, to zwolennik pisu, tego nie widzi - jest zaślepionym, zaszczepionym "fanatykiem". Gdy stwierdzi że pis niszczy demokracje, zwykle przestaje być zwolennikiem pisu. Tak. O to logika i odpowiedź na pytanie, dlaczego zwolennicy pisu są "fanatycznymi wyznawcami".
Takie myślenie wybiórczych przeciwników sanacji skłoniło mnie do żartobliwego opisania siebie na blogu jako "bezwzględnego jakobina". Zresztą widze że nie tylko ja to dostrzegam.
Żeby nie być gołosłownym daje link do postu, na który odpowiadam: annpol.salon24.pl/21852,indeks,html
Na tym skończe. Choć aż skręca mnie ochota, aby niczym jakiś Obrońca Ludu, lub kiedyś na salon24 AnnPol, wykrzyczeć grubą czcionką: GDZIE JEST SOLIDARNE PAńSTWO?
pozdrawiam ;)


Komentarze
Pokaż komentarze (7)