Nazwa brzmi ładnie, ale nieznajomo. O co może chodzić? O jakąś nową ekologiczną organizacje zajmującą się promocją "żywych-sardynek-niekonserwowych"? W dobie eurononsensów, i to nie byłoby niczym wyjątkowym. Sprawa, a narazie raczej idea, jest jednak mniej groźna od coraz potężniejszych ekomaniaków.
Unia Śródziemnomorska to pomysł Nikolasa Sarkozy'ego.
Od razu pisze: nie jestem tak głupi, by patrzeć na takie projekty i idee poważnie. Ale takie dyplomatyczne balony też czemuś służą. Może Sarkozy chce zrobić troche zamieszania w UE, zająć czymś tysiące eurobiurokratów, produkujących homorezolucje? Miałby u mnie wielkiego plusa.
Więc o co chodzi Sarkozy'emu z tą Unią Śródziemnomorską? Na interii można przeczytać:
UŚ jest francuską propozycją skierowaną między innymi do Turcji - miałaby być alternatywą wobec jej członkowstwa w UE, któremu Sarkozy jest przeciwny.
Brawo! Każdy sposób jest dobry. Oczywiste dla mnie jest to, że Turcji do Europy wpuścić nie można. Turcy, pamiętający o swojej kulturze i religii, za to niemyślący o antykoncepcji, w krótkim czasie zislamizowaliby nasz kontynent
Turcja jest sceptyczna. Trudno sie dziwić, skoro, jak mówiłem, UŚ to zwykły dyplomatyczny balon.
UŚ, jak nazwa wskazuje, miałaby obejmować kraje leżące nad morzem Śródziemnomorskim. Współpracować ma w zakresie handlu, energetyki, przeciwdziałania terroryzmowi, imigracji.
Jeżeli nad tym projektem w przyszłości czuwać mieliby tacy politycy jak Sarkozy, Kaczyński jestem za tą ideą. No, ale jak przewracać w grobie muszą się twórcy UE, gdy słyszą co na ziemskim padole wyprawia dziś Hans Petering.
Bo gdyby kolejny tego typu wielki projekt dostałby się w ręce lewaków, mielibyśmy UE bis. Tzn. ograniczanie wolnego handlu, energetyczne uzależnienie od ruskich, niezdolność do bronienia się przed terroryzmem i arabską kolonizacją...


Komentarze
Pokaż komentarze