Po blisko trzech tygodniach wypoczynku, czuję się nareszcie dość silny by wyklikać nową notke. Unikałem, o ile to możliwe, polityki i przeróżnych szamanów, znachorów, mędrców, którzy tłumaczą nam o co w polityce chodzi. Zawsze całkowicie pewni, komentują odrazu gorący news. Potrafią wszystko wyjaśnić, przejrzyście wytłumaczyć, przejrzeć każdy zamiar, każdą intencje partyjnych strategów.
Po każdej niespodziewanej roszadzie, w koalicji czy opozycji, pojawia się w studiu TVN24 taki pan. Wymyśla sensacyjną teze, którą uzasadnia z chytrym uśmiechem. Jak to jest że te tezy prawie nigdy sie nie sprawdzają? Gdy jeszcze przed politycznymi wakacjami wywalono Andrzeja Leppera z rządu, jedni - jak pani Staniszkis wróżyli PiSowi i Kaczyńskim koniec, drudzy - i to jest większość, upajali się strategicznym zmysłem Jarosława Kaczyńskiego. Pozostali - i to też wielka masa - powtarzali jak zwykle mantre o totalitarnym pisie łamiącym kolejne bastiony demokracji.
Zresztą pani Staniszkis to temat na osobny felieton. Ta osoba, która w czasach ciężkiego postkomunizmu swoją działalnością zasłużyła sobie na miano antykomunistki, nie była dość odważna aby oprzeć się presji mediów w pierwszej-powyborczej antypisowskiej nagonce. Już kiedy odezwała się pierwsza fala głosów "broniących demokracje", pani Staniszkis opublikowała pokutny tekst o nagłówku "zawiodłam się na pisie". Później przyszła w mediach odwilż, ale pani socjolog dalej pełni role kruka antykomunizmu.
Jeżeli już się rozgadałem, to podam kolejną zabawną anegdotke.
Następnego dnia po zmianie premiera, kiedy to TVN biadolił nad losem pięknego-Kazia (którego przedtem nieźle chłostał, tak jak wypada chłostać pisowca na stanowisku...), a przestrzegał przed potężnym Jarosławem, gościem na TVN24 był Najsztub. Najsztub przez około dziesięć minut wyłuszczał, dlaczego Kaczyński zrobił to tak a nie tak, kogo chce się pozbyć, kogo pozyskać, w jaki elektorat celuje. "Jarosław to zimny i bezwzględny polityk" - taka była wymowa najsztubowych przemyślen. Ale i tak wywód ten był spójny i nawet dosyć wiarygodny. W końcu polityka to dziedzina makiaweliczna z założenia.
Mogłem ten wywód traktować jako sensowny i spójny dopóki nie usłyszałem co Najsztub myśli o tym, że Donald Tusk wsypał Marcinkiewicza, podając mediom informacje o ich tajnym spotkaniu. "Myśle że Donald Tusk to szczera osoba, i on nie mógł czegoś takiego trzymać w tajemnicy" - powiedział Najsztub. W tym momencie musiałem przyznać, że to naprawde dobry kawał.
Dziś wiemy już, że Jarosław Kaczyński jest świetnym strategiem, ale to w drugiej kolejności. W pierwszej kolejności jest poprostu odważniejszy od innych polskich polityków. Zagrał va banque: wywalił Leppera. Gdyby samoobrona wyrzekła się swojego lidera, Kaczyński mógłby rządzić praktycznie sam. SO okazała się jednak spójniejsza niż się wydawało. Wyszła z koalicji i będziemy mieli wybory, na które jednak PiS jest przygotowany.
Nie było mnie długo więc wyjaśnie gdzie spędziłem ten czas. Byłem w Pradze. Z goryczą stwierdzam, iż kraje w których fundusze idą na inwestycje, a nie na deficytowe górnictwo i świńskie górki, coraz bardziej nas wyprzedzają. A jeśli chodzi o potencjał turystyczny Pragi - zabytki, gastronomie i inne atrakcje - posłuże się cytatem z mojego kolegi: "Praga to spokojnie na solówe bierze naraz Warszawe i Kraków".


Komentarze
Pokaż komentarze (3)