Olimpiada i "pieniactwo tych Kaczyńskich". To główne tematy medialnego matriksa ostatnich tygodni. Od kilku dni chór płaczek zawodzi nad biednymi uciskanymi Tybetańczykami. Słusznie, nikt nie chciałby żyć w realnym zamordyzmie. Każdy naród ma prawo do wolności i demokracji. Każde działanie, które szkodzi totalitarnym kołchozom czyni wszystkich nas bezpieczniejszymi. Państwo ciemiężące swoich poddanych jest potencjalną przyczyną katastrof takich, jak ta z 11 września.
Nie chce z miną świętoszka uczyć ciemnych azjatyckich ludów, demokracji. My w Polsce, też nie możemy się pochwalić demokracją w pełnym tego słowa znaczenia.
Nowoczesna demokracja to de facto mediokracja. To telewizja i radio kształtują opinie głosujących mas. Już mniejsze znaczenie ma prasa - dziedzina mediów, która ma się u nas akurat dobrze. Przez ostatnie lata źle było zwłaszcza z telewizją i radiem. Licencjonowanie tych dziedzin, doprowadziło do powstania oligopolu, otępienia naszej demokracji.
Nie przypadkowo, po transformacji, wąskie grono najbogatszych, czyli także posiadaczy mediów, okazało się wyrastać z poprzedniego ustroju. Ich powiązania nie pozostały w systemowej demokracji obojętne. Ponadto, nasz "socjalizm etatystyczny", blokując możliwość konkurencji, ugruntował pozycje oligarchów wyrosłych z transformacji. Blokuje również inwestycje z zagranicy, które mogłyby okazać się niewygodne. Przykładem jest szum i sprzeciw wobec inwestycjom Murdocha.
Przy braku pluralizmu, mediokracja staję się ślepa na racje. Pokazywane są argumenty tylko jednej ze stron. Dlatego trudno jest PiSowi, nie obrażać się na media. Dlatego partie niesłuszne, takie jak w Polsce PiS, muszą szukać wszelkich dróg kontaktu z obywatelem.
Jednak nasza kulawa mediokracja byłaby zbawieniem dla zarzynanego Tybetu, Korei Pn, Iranu. W sytuacji gdy na obywatelu testuję się broń chemiczną, zabrania mu sie mówić w swoim języku, odmawia mu się wolności religijnej i uniemożliwia mu powiększenie swojej rodziny.
Miejsca, kraje, gdzie szerzą się takie praktyki, niewątpliwie są zagrożeniem dla każdej demokratycznej społeczności. Są wylęgarnią terroryzmu, masowej imigracji.
Wiem, że to co pisze jest chaotyczne. Bo wierze w demokracje. Nie, jak soc-liberałowie w jej mechanizmy, ale samą demokracje. Z drugiej strony jak wierzyć w demokracje, gdy żyje się w jej postkomunistycznym wypaczeniu?
P.S.
Jeśli już pisze o naszym matriksie i Dalajlamie; główny cel spotkania premier-Dalajlama: pokazać miłującego Donka obejmującego egzotycznego faceta i pomarańczowym kitlu buddy. Jasny lud lubi takie ładne obrazki.


Komentarze
Pokaż komentarze