70
BLOG
Równy i równiejszy, Medialny matriks cz II
Wiemy, że kamera ma swoich ulubieńców. Co chwile widzimy w TV Dode, Mandaryne czy inną pupilke. Korzyści są obustronne - ambitna gwiazdeczka może reklamować swoje wdzięki i najnowszą płyte rodem z SLStudio, a w zamian robi z siebie idiotkę zwiekszając publiczność równie idiotycznego show. Taka symbioza jest podstawą funkcjonowania popkultury i nie da się z tym walczyć. Problem zaczyna się wtedy, gdy podobne zasady towarzyszą mediom w relacjonowaniu polityki.Wiele jest w naszym kraju polityków bez znaczenia, za to ze sporym parciem na szkło - jak J.K. Mikke czy Joanna Senyszyn - którzy w świetle kamer wszczynają kolejne bzdurne debaty. Dobra, żyjemy w demokracji, rządzi się ona takimi prawami.Problem zaczyna się wtedy, gdy medialną machiną przestają rządzić prawa rynku czy profil, ale jakaś niezrozumiała cenzurka - ten jest ok, ten jest zły. Chyba najlepiej widać taki niesprawiedliwy podział na przykładzie polskiej edukacji.Wszyscy pamiętamy krytykę (trafną, choć niesamowicie nadmuchaną), z którą spotkał się były minister edukacji. Otóż dziś już wiemy, że tego czego nie wolno Giertychowi, jak najbardziej wolno Katarzynie Hall. Duży Roman został wyklęty za zamach na Gombrowicza. Media za to, w rutyniarski sposób, potraktowały identyczną, ba zdecydowanie bardziej radykalną inicjatywe minister obecnego rządu.Poza wywaleniem Gombrowicza, pani Hall planowała zrobić istną czystkę. Czy ktoś wyobraża sobie polską szkołę bez Hemingway'a, Słowackiego, Sienkiewicza, Herlinga-Grudzińskiego, czy Szekspira? Czym podpadł Kubuś Puchatek, książka dzieciństwa dla wielu pokoleń?Minister z partii, która sama siebie nazywa inteligencką, chce przerabiać "fragmenty"? Okropieństwo i hipokryzja. Ale gdzie oburzenie mediów? Cisza. Bo wszędzie, a zwłaszcza w mediach, są ci równi i równiejsi.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)