W dzisiejszym wpisie (słowo "artykuł' to jednak za dużo) portal onet.pl donosi, że "Gierek broni Wałęsy", a dalej Edward Gierek "tłumaczy", "pisze", "uważa", "nigdy wcześnie nie stawiał tak ostro tej tezy".
Dziwne, gdyż dotychczas sądziłem, że jedyne co można powiedzieć o tej postaci używając formy czasu teraźniejszego to "nie żyje". Może to zboczenie zawodowe, ale wg mnie jeśli coś wydarzyło się w czasie przeszłym to opisuje się to przy pomocy czasu przeszłego. Rozumiem, że obrońcy Lecha Wałęsy wysilają się na różne intelektualne akrobacje i próbują dokonać rzeczy niemożliwej (chociażby poprzez powoływanie gen. Jaruzelskiego na świadka czystości Wałęsy), ale doprawdy ożywianie Edwarda Gierka, poprzez wtłaczanie go w ramy czasu teraźniejszego, jest już nie tylko obrazą inteligencji czytelnika, ale najzwyklejszym w świecie absurdem.
social.
http://wiadomosci.onet.pl/1781759,11,item.html
PS
Można tego bronić, że to niby tak można pisać. Wiem jedno - na zajęciach z praktycznej znajomości j. polskiego, każdy Szwed czy Anglik, uczacy się naszego języka, za takie użycie czasu teraźniejszego dostałby 0 punktów. Cóż, widać w onecie pracują tacy, którzy nawet polonistyki poza Polską nie byliby w stanie skończyć.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)